‘#teMomenty’

Pewnie nie zaskoczę Was niczym nowym jeśli napiszę, że KOCHAM PRZYGODY 😀 Jakoś tak miałem i chyba mieć będę zawsze. Życie jest za krótkie żeby zbyt wiele odkładać na później i dąsać się nań, że mogłoby być lepiej 🙂 I chociaż ojcostwo, coraz większy brzuch i karta kredytowa z momentami nie do końca uregulowanym saldem sprawiają, że pewnie mniej szaleństw jest w moim życiu aniżeli 10 lat temu to nadal nie odpuszczam jeśli takowa możliwość na mojej drodze możliwości pojawi się.

Ponieważ z możliwościami szczególnie tymi spod znaku czasu u mnie średnio przez śluby, wesela i sesje ślubne, które fotografuję przez dużą część roku-nie zastanawiałem się nawet chwili kiedy telefon z TV w najbardziej dla mnie wolnym okresie każdych 12mcy zadzwonił a miły głos zapytał czy chciałbym spróbować 😀 Odpowiedź mogłabyć tylko jedna. No dobra chwilę się zastawiałem ale tylko krótką 😉

Wspominałem Wam na moim FB jakiś czas temu, że może się coś dziać, prosiłem żebyście trzymali kciuki. Byliście ze mną i tym razem a kciuki wygląda na to, że pracowały sumiennie 😀

A więc jestem! Jesteśmy! Całą czwórką. Z Magdą, Moniką, Bartkiem i mną 😉 W kolejnych przygodach życia. I chociaż robiłem już różne postrzelone momentami rzeczy, tej z całą pewnością nie zapomnę nigdy. Nowe doświadczenie, mega pozytywna zabawa. Towarzystwo! Profesjonalna ekipa realizująca program, 5 dni wyjętych z życiorysu i gotowanie, które lubiłem a mocno zaniedbałem ostatnimi latami.

Staraliśmy się godnie reprezentować nasz piękny Płock i pokazać przy okazji to co wyjątkowego w wyjątkowym grodzie z Tumskiego Wzgórza. Coś tam nam pozwolono na coś tam pozwoliliśmy sobie sami (za te złe rzeczy przepraszamy 😉 ) i jeśli wszystkiego nie wytną szalenie to powinno być nieźle chociaż jednej rzeczy boję się odrobinę… No cóż było dobrze a momentami było AŻ ZA dobrze 😉

Tak więc serdecznie, wszem i wobec, nie zdradzając szczegółów zapraszam! Oglądajcie i kibicujcie nam mocno. „Ugotowani” prosto z malowniczego Płocka w niedzielę 30 kwietnia o godz 18:00. Powtórka w sobotę o 14:30. Tak jak chcieliście po podwójnym Pytaniu na Śniadanie tym razem w TVNie 😉

Korzystając z okazji dziękuje wszystkim tym którzy pomogli mi w przygotowaniach do programu. W chwili obecnej zobowiązany umową z TV nie mogę zdradzić zbyt wiele szczegółów. Ciesze się, że zawszę mogę na Was liczyć i za to mocno Wam DZIĘKUJĘ!

Ugotowani w Płocku

Źródło: Screen, archiwum TVN, Odcinek 10, Sezon 12

Zapowiedź odcinka: TVN

zagraniczne sesje ślubne, plenery w Paryżu, Londynie, Santorini, Korfu

To był dziwny rok. Z jednej strony dobry zawodowo. Jak do tej pory zdecydowanie najlepszy z możliwych. Najciekawszy. Wymarzony 🙂 W całej mojej dotychczasowej „karierze” fotografa ślubnego nie odbyłem tyle inspirujących zagranicznych podróży co przez ostatnie 12 miesięcy. 18 zagranicznych lotów. Może jeszcze nie za ocean ale jednak 😉 Malownicza Norwegia (oj chcę tam wrócić!), 2 sesje ślubne w moim Londynie (wiedziałem, że przyjdzie ten dzień!), kolejne 2 na bajkowej Santorini (jeszcze trochę i poznam jak własną kieszeń), następne 2 plenery w moim wymarzonym swojego czasu, romantycznym Paryżu (polecam!), przepięknym pachnącym słońcem Korfu (zaskoczenie roku!). Do tego sam nie wiem ile razy piękne okolice naszego polskiego morza i bajkowe sesje ślubne w górach od których chyba tak naprawdę wszystko się u mnie zaczęło. Miałem kiedyś duży dylemat w którą stronę iść. Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu cieszę się ogromnie, że wybrałem właśnie tą pomimo iż tak naprawdę to ta była najbardziej ryzykowną i najmniej pewną.

2016. Z jednej strony spełnienie moich fotograficznych marzeń z drugiej niespodziewane problemy zdrowotne młodszego syna. Bałem się jak nigdy wierząc jednak, że i tym razem będzie dobrze. Było. Wierzę, że będzie tak dalej.

Dziś jednak chciałbym się podzielić z Wami inną bardzo ważną dla mnie informacją. Coś się kończy, coś się zaczyna.

To było 8 niesamowitych lat.

Lat niezliczonej ilości spotkań z ludźmi których połączyła wspólna pasja i zainteresowania. Niezliczonej ilości spotkań, plenerów fotograficznych, mniejszych i większych warsztatów. Wspólnych wyjazdów, imprez, życia. Z uśmiechem ale i zwadami, których w środowisku indywidualności nigdy nie brakuje 🙂 Lat które pozwoliły mi sprawdzić moją kreatywność, samozaparcie i umiejętność organizacji różnego rodzaju wydarzeń od strony innej aniżeli tylko „dla siebie”, czegoś na zdecydowanie większą skalę. Wydarzeń w zdecydowanej większości otwartych dla wszystkich chętnych, nie tylko dla członków stowarzyszenia. Wydarzeń w których przez te wszystkie lata uczestniczyło tysiące płocczan ale i gości z innych rejonów Polski. Fajnie było Was wszystkich poznać 🙂 ! I chociaż była to praca za którą nie otrzymujesz wynagrodzenia w postaci biletów Narodowego Banku Polskiego a pomimo to wymagająca momentami wyrzeczeń i zarwanych nocy, to było to coś co nauczyło mnie więcej aniżeli niejedne studia. Poświęciłem temu wszystkiemu wiele ale cieszę się, że miałem możliwość to zrobić.

W ostatnich dniach 2016 r przestałem pełnić funkcję Prezesa Płockiej Grupy Fotograficznej PGF.

 

To była piękna przygoda, której jeśli byłeś choć najmniejszą częścią to dziś z tego miejsca bardzo Ci dziękuję! Dziękuję wszystkim z którymi przyszło mi współpracować przez te 8 lat w ramach PGF.

Życzę powodzenia nowemu Zarządowi Stowarzyszenia a  w sprawach związanych z grupą proszę o kontakt z Markiem Jeznachem-nowym Prezesem Stowarzyszenia.

Co dalej czas pokaże, na pewno nie usiądę przed telewizorem bo na to po prostu szkoda mi życia i nawet bym chyba nie potrafił 😉 Z PGFem zostaję chociaż będzie mnie pewnie tu trochę mniej no ale takie jest życie…coś się kończy…coś się zaczyna…może wreszcie pora zrobić to co sugerują od lat niektóre z bliskich mi osób? Nie wiem. Nie chcę się śpieszyć. Pożyjemy zobaczymy. Tak czy siak widzimy się na PGFowych plenerach i mam nadzieję, że tradycyjnie i tym razem będziecie trzymali za mnie kciuki. Trzymajcie się 😀 !

Chyba większości z nas upalna Grecja kojarzy się z niebieskimi bardzo charakterystycznymi kopułami dachów. I chociaż ilość przepięknych greckich wysp jest ogromna to jeśli gdzieś widzieliście tego typu fotografie to na 99% było to Santorini, najprawdopodobniej Oia lub Fira. Perła greckich Cyklad. Miejsce totalnie jedyne w swoim rodzaju i wyjątkowe (zobacz moją poprzednią sesję na wyspie).

Każdy kto rusza na sesję ślubną na Santoryn marzy najczęściej o „fotografii z dachem„. No bo jakżeby inaczej wrócić bez takiego klasyka w portfolio 😉 ?

I tu pojawia się problem. W zdecydowanej większości miejsc mi znanych wejście na tego typu przybytek nie jest do końca legalne. Może nie jest zabronione greckim kodeksem karnym (aczkolwiek nie wiem) ale zdecydowanie niemile widziane o czym zresztą informują tabliczki z zakazami. W sumie nie ma się co dziwić i łatwo można sobie wyobrazić co by się mogło stać gdyby tak przynajmniej co trzeci turysta chciał sobie zrobić „zdjęcie na dachu”. A ilość wiary w magicznej Oia w sezonie może przerazić. Nigdy nie zapomnę pierwszego zachodu słońca, który tam zobaczyłem i niewyobrażalnego tłumu który chciał go zobaczyć. Normalnie coś nierealnego 😉 I chociaż widziałem już tych zachód tam około 10-ludzi raczej nigdy nie było mniej 😉

Jeśli lecicie na Santorini żeby zrobić tam swoją wymarzoną sesję ślubną upewnijcie się, że osoba która ją będzie robiła wie dokładnie gdzie i w jaki sposób można to zrobić tak żeby było ok- żeby i wilk był syty i owca cała 😉

#teMomenty. Magdalena i Maciej, czerwiec 2016. Ciąg dalszy nastąpi.

 

zdjęcia ślubne na Santorini

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również dlatego nie wysyłam spamu.

Ciężko pracowałem na to żeby być tu gdzie jestem. Chociaż wcale nie uważam żebym był nie wiadomo gdzie 😉 . Zacząłem mniej więcej jakieś 12 lat temu kiedy wyjechałem do Londynu-wozić taczki z gliną cięższą ode mnie i myć gary z którymi zapieprzałem pod schodach restauracji w której pracowałem parter-piętro-bo windy nie było. To była niesamowita szkoła życia, której nie wstydzę się i uważam, że zawdzięczam wiele. Wydaje mi się, że przez całe moje życie nie nauczyłem się tyle co przez ten rok w Anglii. Być może zbiegło się to w czasie z wiekiem w jakim byłem ale mam wrażenie, że przez ten czas otworzyły mi się niesamowicie szeroko klapki na oczach. Dorosłem do dążenia do celu, tolerancji, cieszenia się życiem i wiary w marzenia, które da się spełniać nawet w kuchni pełnej szczurów. Po roku w Londynie były jeszcze 2 w Irlandii ale to była sielanka w porównaniu z fizyczną harówką w Londynie, chociaż można powiedzieć, że też pracowałem fizycznie.

Z Irlandii wyjechałem pomimo niesamowitej propozycji awansu. Przyjmując stanowisko, które mi proponowano prawdopodobnie tak jak mojego menadżera stać by mnie było na Porsche… Zwyciężyła chęć spełniania marzeń a przede wszystkim tęsknota za domem, za rodziną, przyjaciółmi. Za miejscem w którym czułem się, że jest moje pomimo wad i trudu dnia codziennego. I chociaż mija kolejny rok kiedy jestem w PL nie żałowałem nawet minuty.

Był 2004r. Zdążyłem skończyć szkołę i na farcie dostać bardzo dobrze płatną jak na polskie warunki pracę (dzięki Kowal!). Ciekawość świata i chęć zmierzenia się z samym sobą zwyciężyła. Wspólnie z najlepszym kumplem, (który zdecydował się na wyjazd w ostatniej chwili) wsiedliśmy do autobusu i niemal w ciemno ruszyliśmy na podbój wielkiego świata. Mieliśmy niewiele kasy i trochę papierosów (no może jakieś 10 razy tyle aniżeli można było mieć…) dzięki, którym mogliśmy jej mieć na miejscu trochę więcej. Miałem jedynie numer do osoby, która „prawdopodobnie” będzie nas mogła przenocować i dużo wiary, że się uda. Nie jestem pewien ale chyba go nawet nie sprawdziłem czy jest poprawny i czy działa. Na szczęście na miejscu okazał się działać.

Pamiętam jak dziś kiedy jakoś w środku nocy siedziałem na kanapie pijąc zimną Coronę i myślałem „jeszcze tu wrócę ale w innej roli…”. Już wtedy kochałem fotografować. Udało się!

I chociaż nie był to pierwszy raz kiedy wróciłem do Londynu na zdjęcia to był to pierwszy raz kiedy poleciałem ponieważ ktoś tego bardzo chciał. Był początek czerwca 2016r. Spełniło się moje marzenie. Kingo, Tomaszu-dziękuję!

Po więcej zdjęć z tej sesji zaproszę Was wszystkich niebawem na Sesja Ślubna Za Granicą gdzie jak sama chyba nazwa wskazuje będę publikował zagraniczne sesje ślubne 😉

PS Uwierz w siebie! I dąż do celu chociaż może nie być łatwo.
fotograf ślubny Londyn

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również dlatego nie wysyłam spamu.

#teMomenty. Ubiegła sobota. Natalia i Mateusz w trakcie swojego wesela w ogrodzie płockiego Hotelu Herman. Dziękuję gościom za cierpliwą pomoc w realizacji tej pamiątki 🙂
CDN a ja uciekam na kolejną zagraniczną sesję ślubną o TU (klik). Kulisy wyprawy i pleneru TU (klik). Poproszę o doping 😀

Nattalia i Mateusz wesele w hotelu Herman w Płocku

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również dlatego nie wysyłam spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Informuję, że kopiowanie jakichkolwiek elementów tej strony, w tym zdjęć, tekstów i innych elementów graficznych w celu wykorzystania ich w całości, części lub w dowolnej formie zmodyfikowanej w jakichkolwiek publikacjach elektronicznych, na stronach internetowych, lub innych formach, bez uprzedniej pisemnej zgody Autora Arkadiusza Gmurczyka jest zabronione i nie wyrażam na nie zgody. W przypadku ich bezprawnego użycia będę dochodził swoich praw na drodze sądowej. Dane zamieszczone na stronie nie stanowią wiążącej oferty jakichkolwiek usług. Dane te mają wyłącznie charakter ogólnoinformacyjny. W celu zakupu zdjęć oraz uzyskania pozwolenia na ich wykorzystanie proszę o kontakt pod numerem telefonu 503 575 831 lub wiadomość @. Dziękuję za poszanowanie efektów mojej pracy :)


wedding photography