‘Sprzęt’

Na planie teledysku OweN-Tak Bardzo, Płock 2018

Na planie teledysku OweN-Tak Bardzo, Płock 2018 

Dużo osób dopytuje, sporo osób śledziło relację na Insastories zapraszam więc do obejrzenia zdjęć z zza kulis powstawia teledysku OweN-Tak bardzo, niesamowicie klimatycznego numeru reggae przypominającego o rzeczach w życiu naprawdę ważnych. O rzeczach, których pędząc dziś gdzieś przed siebie często zapominamy docenić, które schodzą na dalszy plan, o których przypominamy sobie czasami kiedy jest już za późno. Reżyserowanie, realizacja i nagrywanie teledysku to dla nas nowa przygoda w którą wsiąkliśmy na dobre! Pierwszy muzyczny ale raczej nie ostatni. Jeśli potrzebujecie jakiejś produkcji wideo chętnie możemy się z nią spróbować 🙂

5 dni zdjęć filmowych w Płocku za nami, w tym momencie po mniej więcej tygodniu pracy powoli kończmy żmudny montaż. Przed nami ostatnia prosta, trzymajcie kciuki za dobre, pozytywne wibracje. Pokój! (lub kuchnia jak kto woli).

teledyski płock, filmowanie

wideofilmowanie Płock, Arek Gmurczyk

Panasonic GH4 i obiektywy Nikon, duet bardzo fajny :)

arek gmurczyk filmy

studio arek gmurczyk, zdjęcia i filmowanie

sklep muzyczny cytra music shop płock

Owen-Tak bardzo, na planie klipu

Owen

Czerwony Atrament Płock

próbownia POKiS Płock

filmowanie w Płocku

Knajpka Płocka ul Grodzka Płock

Fotobudka Płock

O FOTOBUDCE myślałem od dwóch lat. Od kiedy po raz pierwszy zobaczyłem polaroidy na weselu wiedziałem w jakiej formie będę realizował ten pomysł 🙂

Magia polaroida

Któż z nas nie chciał mieć kiedyś polaroida? Pewnie mało jest osób, wychowanych w okolicach lat 80tych, które nie marzyły o aparacie z którego natychmiast wychodzą zdjęcia. Kiedyś w czasach analogowych było to prawdziwą magią. Nie musiałeś chodzić „do fotografa”, czekać na wywołanie, tylko pstryk, bzzzyyt i zdjęcie wysuwało się z aparatu. Czad 😀 !

I choć technologia „odrobinę” poszła dziś do przodu-szał na „polaroidy” wraca. Póki co nieśmiało gdzieś tam „na zachodzie” aczkolwiek widać go już coraz bardziej również i w Polsce. Bo pomimo, że zdjęcia możemy dziś już robić niemal wszystkim to tym razem dla odmiany mało wywołujemy i przeważnie pozostają gdzieś na dysku…z którego lubią się ulotnić.

Fotobudka

O foto-budce myślałem od dobrych 2 lat. Jednak kiedy pierwszy raz gdzieś na jakimś zagranicznym blogu zobaczyłem pomysł z aparatami typu instax na weselu-wiedziałem od razu w jakiej formie chcę ją zrobić. W Płocku takiej realizacji jeszcze nie widziałem dlatego tym bardziej chciałem spróbować.

Wydaje mi się, że tego typu forma bardziej angażuje i integruje większą ilość osób obecnych na przyjęciu. Nie jesteśmy uwiązani do jednego miejsca a zdjęcia możemy robić zarówno na holu, parkiecie jak i również przy stołach. Wcale nie potrzeba na to dużo miejsca. Po drugie to WY robicie zdjęcia a biorąc pod uwagę, że wielu z nas chciałoby spróbować swoich sił jako fotograf to zabawa jest niezła 😉 . Obsługa sprzętu jest banalnie prosta, jeden przycisk, pstryk, wysuwa się zdjęcie czekamy 2 minuty automatycznego utrwalania i voilà zdjęcie do księgi gości lub kieszeni gotowe. Co najlepsze okazuje się, że wydruki (wielkości karty kredytowej) są podobno całkiem nieźle pranio-odporne , gorzej z koszulą w której kieszeni podczas prania może znajdować się fotografia 😛

Na początku do Waszej dyspozycji są 2 aparaty, maski, śmieszne okulary, tabliczki i kultowe już wąsy. Jeśli tylko pozwoli mi Wasze zainteresowanie macie jak w banku, że nie poprzestanę na obecnych rekwizytach. Stołu na którym można to wszystko położyć nie będę woził ze sobą 😉 ale nie licząc jego macie tak naprawdę totalnie wszystko niezbędne do przeprowadzenia akcji. Jest indywidualnie projektowana instrukcja dla gości wraz z podziękowaniem, pudełko na filmy (z jednego filmu robimy 10 zdjęć), ramki, całość w dość spójnym neutralnym, pasującym do pięknego wesela stylu. Dodatkowo otrzymujecie również wizytówki z informacją dla gości gdzie po wszystkim będą mogli znaleźć zrobione przeze mnie zdjęcia podczas Waszego wielkiego dnia, oczywiście wszystkie te, które wcześniej zatwierdzicie 😉

Fotobudka i księga gości

Na weselu Ani i Marcina fotobudkę połączyliśmy z księgą gości. Każdy chętny mógł sobie zrobić zdjęcie, wkleić je do pamiątkowego albumu i specjalnym markerem napisać kilka ciepłych słów Młodej Parze. Jasne! Były obawy „czy ludziom będzie się chciało?” Jak błyskawicznie się okazało-totalnie niepotrzebne. Wydaje mi się,  że bardzo istotna jest tu kwestia godziny o której startujemy z zabawą, która trwa około godziny. Dobrym pomysłem jest też zaangażowanie w akcję np. świadków lub rodzeństwa, które czuwa nad przebiegiem akcji zgodnie z procedurą 😉 . Oczywiście mogę to robić i ja aczkolwiek chyba lepiej jeśli w tym czasie będę robił również zdjęcia. Wszak rekwizytów nie musimy wykorzystywać jedynie do polaroidów, zobaczycie zresztą ile w okolicy pojawi się smartfonów i aparatów gości.

Jeśli tylko umówimy się odpowiednio wcześniej mogę zająć się dla Was organizacją księgi gości tak żeby była ona identyczna z albumem który otrzymacie ode mnie po sesji. Świetny komplet, najwyższej polskiej produkcji i jakości, które możecie zobaczyć TU (przykładowy wzór).

Wracając do debiutu mojej fotobudki, który miał miejsce ostatnio w Żawakolu. Przypuszczałem, że może być nieźle, że ludziom pomysł może się podobać ale nie sądziłem, że aż tak. Szczerze. W pewnym momencie kiedy w okolice stołu z aparatami przybyło około 40 osób, przebierających się, śmiejących w niebiosa w najlepsze-utwierdziłem się w przekonaniu co do jego trafności.

Wiem już co poprawić, co udoskonalić tak więc jeśli macie ochotę zaszaleć odrobinę dajcie mi znać odpowiednio wcześniej bowiem może zdarzyć się sytuacja w której co prawda ja będę u Was ale fotobudka może w tym czasie być gdzieś np. w górach. Nie czekaj PISZ już dziś 🙂

fotobudka-plock polaroid na weselu księga gości wesele fuji instax emocje towarzyszące robieniu zdjęć fotografia ślubna Płock foto budka plock fotobudka na weselu fotobudka rekwizyty polaroid na wesele 8 fotobudka zdjecia slubne plock fotobudka na weselu  w Żawakolu plock fotobudka 12 instax maska-konia-wesele weselne atrakcje 18 19 ksiega gosci plock 22 23 Księga Gości

Zespół Corab

Zespół Corab

No i jak Wam podoba się pomysł z fotobudką z polaroidów?

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również dlatego nie wysyłam spamu.

Jakiś czas temu przy okazji artykułu „Dlaczego warto wywoływać zdjęcia?” na przykładzie sesji ślubnej w Wenecji pokazywałem Wam moje albumy ślubne. Tym razem nadszedł czas na fotoksiążkę a w zasadzie fotoalbum. Podstawowa różnica pomiędzy fotoksiążką a fotoalbumem jest taka, że ten drugi możemy rozłożyć całkiem na płasko i jest zdecydowanie bardziej trwały. Niektórzy mówią „ekskluzywny”. Zobaczcie zresztą na przykładzie poniższych rozkładówek jak niesamowicie prezentują się w nim zdjęcia formatu 30x60cm, dla lepszego odwzorowania skali jedną z górskich rozkładówek sfotografowałem z wizytówkami. Inne zestawione są z dużymi zdjęciami formatu 15x23cm. Tej wielkości zdjęcia otrzymujecie ode mnie w albumach tradycyjnych również jeśli chodzi o albumy widoczne na zdjęciach są dokładnie takich rozmiarów jakie oferuję.

Z fotoalbumami, które oddaje było podobnie jak z albumami tradycyjnymi których „odpowiednich” szukałem dość długo. Nie oszczędzam na jakości. To moja wizytówka i oszczędność w tym miejscu byłaby zwykłym sknerstwem z krótkimi nogami. Na pewnych rzeczach nie można oszczędzać.

Ekologiczna skóra, duży format 30×30 cm z bardzo grubymi kartami których nie da zgiąć się przypadkiem (300g/m2) . Rogi bardzo grubej okładki zabezpieczone metalowymi narożnikami, wszystkie narożniki kart zaokrąglone. Wysokiej jakości wydruk, idealne odwzorowanie kolorów.

Z Moniką i Krzysztofem spotkałem się po raz pierwszy dzień przed ich wielkim dniem w Zakopanem. Ich ślub odbył się w klimatycznym, ciepłym kościele Parafii świętego Kazimierza w Kościelisku a wesele w oddalonym nieopodal drewnianym Gościńcu Góralski Dwór znanym m.in. z kręconego tam serialu „Szpilki na Giewoncie”. Na plener udaliśmy się nad Morskie Oko. Całość miała miejsce pod koniec sierpnia ubiegłego roku.

Poniżej około 150 wybranych przez młodą parę  fotografii (ZAWSZE to Wy wybieracie zdjęcia) na 40 stronach fotoalbumu, który dziś urzęduje gdzieś w Anglii.

Zapowiedź konkursu

Ponieważ w najbliższej przyszłości będę organizował konkurs w którym do wygrania będzie album tradycyjny z wklejanymi zdjęciami lub fotoalbum widoczny poniżej dajcie znać w komentarzu pod artykułem, którą z tych rzeczy chcielibyście mieć możliwość wygrać na mojej stronie. Napiszcie też co wolicie jeśli chodzi o Wasze zdjęcia i która z form ich „utrwalania” jest dla Was fajniejsza. Obiecuję wziąć Wasze odpowiedzi pod uwagę 🙂
Fotoksiążka czy album? Fotoksiążki Płock fotoksiążki w PłockuFotoksiążki w porównaniu z albumem ślubnym Gościniec Góralski Dwór Zakopane Fotoksiążka, tradycyjny album porównanie fotoksiazki-plock (9) porównanie rozmiarów albumu i fotoksiążki Płock fotograf ślubny Parafia świętego Kazimierza w Kościelisku w fotoksiążce slubne fotoksiazki plock fotoksiazki-plock (13) kościół Kościelisko zdjęcia fotoksiazki-plock (15) zdjęcia wesele Gościniec Góralski Dwór Zakopane foto ksiazka plock fotoksiazki-plock (18) wedding photography plock jak wygląda fotoksiążka? fotoksiazki-plock (21) fotoksiazki-plock (22) wesele Gościniec Góralski Dwór Zakopane fotoksiazki-plock (24) fotoksiążka 30 x 60cm w porównaniu z wizytówką fotoksiazki-plock (26) fotoksiazka zakopanefotograf zakopane fotoksiazka sesja slubna gory zakopane zdjecia slubne plock plock fotoksiazki slubne fotoksiazki-plock (32) fotograf slubny plock fotoksiazka porownanie rozmiar zdjęć, albumów i fotoksiążek-zestawienie Jaka fotoksiążka?

No to jak album tradycyjny czy fotoalbum?

W ubiegłym tygodniu na zaproszenie Nikon Polska miałem przyjemność uczestniczyć w „Trzeciej Konferencji NPS – Kliczków 2015”. Wydarzeniu zorganizowanym dla uczestników programu Nikon Professional Services a że jego teoria brzmi tak wzniośle pozwólcie, że nie omieszkam jej zacytować: „…programu przeznaczonego dla elity profesjonalnych fotografów, posługujących się legitymacją prasową i posiadających zawodowy sprzęt marki Nikon…”. Zresztą spójrzcie na poniższe zdjęcie i będziecie wiedzieli, że to prawda.

Oprócz prezentacji i testów praktycznie bez limitu czasu m.in. takich produktów jak Nikon D4S, Nikon D750, Nikon D810, Nikkor 300/4E PF (zacny maluch! do którego jeszcze wrócę), Nikkor 400/2,8E FL i nowego telekonwertera TC-14E III mieliśmy możliwość wziąć udział w zajęciach „Od pliku do wydruku”, „Błysk wielolampowy CLS-działania i zastosowanie” (Paweł Duma), zajęciach z autoprezentacji „Jak mówić o sobie i swoich zdjęciach publicznie” ( Iwona Jędrusik-Miejsce Mocy)-jak dla mnie najciekawsza część z „zajęć teoretycznych” chociaż pewnie dlatego, że była jedyną którą słyszałem po raz pierwszy 😉 Na dokładkę wykład Wiktora Sobolewskiego „Własność intelektualna dla fotografa” który bardzo Wam polecam! Jeśli kiedyś będzie mieli możliwość wysłuchać skorzystajcie koniecznie.

Zdjęć z basenu, kolacji (już tęsknię!) i innych „takich tam” pozwólcie, że nie będę jednak publikował. Aczkolwiek jeszcze jedna publikacja dotycząca sprzętu dostępnego na konferencji pojawi się za jakiś czas na blogu chociaż pewnie dopiero po moim powrocie z Irlandii (po 26.02)

Zgodnie z obietnicą pamiątkowa grupóweczka, którą w większej rozdzielczości bez podpisu możecie ściągnąć o TU 

Trzecia Konferencja NPS - Kliczków 2015

Trzecia Konferencja NPS – Kliczków 2015

Zamek Kliczków zdjęcie zrobione telefonem Sony Xperia Z3

Zamek Kliczków-Sony Xperia Z3

nikon-konferencja-nps (2)

nikon-konferencja-nps (1)

nikon-konferencja-nps (3)

 

Jak wrażenia po konferencji?

Słowem wstępu

dla przybliżenia mojej sylwetki dla tych z Was, których goszczę tu pierwszy raz. Zawodowo fotografuję od 7 lat. Najczęściej jednak nad powierzchnią wody (która będzie istotnym składnikiem poniższej historii 😉 ) aczkolwiek kilkanaście razy również gdzieś tam i w niej. W „morzu polskim” jak i tych bardziej „przejrzystych” ostatnio np. na Santorini. W wodzie fotografowałem zarówno aparatami małymi jak i tymi największymi. Tak więc wydaje mi się, że w kwestii nawyków niezbędnych do bezpiecznego używania sprzętu pod wodą jest u mnie ok. A teraz od początku. Zapraszam Was do wysłuchania krótkiej historii „O tym jak (prawdopodobnie) zrobiłem moje najdroższe zdjęcie ever”.

Dylemat

Jakiś czas temu miałem dylemat. Mój ostatni smartfon po dwóch latach dość intensywnej pracy wyzionął ducha. Potrzebowałem czegoś nowego. W grę wchodziły 2 modele. Samsung Galaxy S5 i Sony Xperia Z3. Po kilku dniach porównywania wykresów DxOMark Mobile Phones (oba urządzenia po 79pkt w rankingu, odpowiednio na 3 i 4 miejscu zaraz za iPhone 6 Plus i iPhone 6) wybrałem Xperia Z3 czyli

„…Zaawansowana konstrukcja i najlepsza wodoszczelność…smartfon, który oferuje niesamowite możliwości — możesz biegać w deszczu lub kąpać się z nim w basenie. Ze względu na najwyższą klasę wodoszczelności możesz korzystać ze smartfonu podczas ulewy i robić podwodne zdjęcia, a gdy urządzenie zostanie przypadkowo zalane, wystarczy je wytrzeć.”

Nie było łatwo. Jakoś tak się złożyło, że ostatnimi czasy większość elektronicznych urządzeń kupowanych do mojego domu miała logo Samsunga. Telewizor, tablet, netbook, telefony. Po trosze zbieg okoliczności po trosze niezły stosunek ceny do jakości z którą oczywiście w przypadku również i tej firmy bywało różnie. Dodatkowo zastanawiałem się też jak to będzie z przyzwyczajeniem-to miał być mój pierwszy telefon od Sony.

Dlaczego Xperia Z3?

O wyborze Xperii zdecydował aparat. Dość szeroki kąt, fajne światło, imponująca „matryca” urządzenia. Szalę przechyliła bateria, wykonanie, wodoszczelność (…). Pierwsze chwile z Sony mile zaskakują. Jakość wykonania, sposób działania, praktycznie żadnego „ale” do którego mógłbym się przyczepić. Android ale działa 😉 . Wiem, że różnie może być po kilku miesiącach ale na zapas nie lubię się martwić. Dodatkowo jak dla mnie cholernie ładny choć duży. To akurat jest plusem ponieważ dużo pracuję telefonem.

Kiedy kupowałem nową słuchawkę postanowiłem zrobić szczegółowy test jeśli chodzi o jej dość imponujące funkcje fotograficzne i wideo, którym chciałem podzielić się z Wami na łamach bloga.

Nie pykło

Telefon kupiłem na początku listopada.

10.11.14 Po ostatnich 2 tygodniach i kilkunastu godzinach każdego dnia przy komputerze znajdujemy wreszcie chwilę wolnego czasu. Z żoną i synem idziemy na basen, przy okazji uda nam się sprawdzić wodoszczelność Xperii. Humory dopisują.

Tuż przed wejściem do wody sprawdzam dokładnie 2 razy zamknięte osłony.  Nawet jeśli nie pracujesz pewne nawyki zostają. Telefon jest naładowany, ekran działa, wszystko tak jak być powinno. Na brzegu basenu robię kilka zdjęć mojego syna przywdziewającego dumnie kolorowe rękawki do pływania i wielką dmuchaną zieloną żabę 😀 . Wchodzimy do wody, spokojnie zanurzam telefon, zdecydowanie mniej aniżeli metr od poziomu lustra wody. Korzystając z przycisku wyzwolenia migawki robię kilka zdjęć po czym ekran gaśnie. Ups.
Domyślam się co mogło się stać ale nie chcąc psuć zabawy nie mówię nic żonie, odnoszę tel. do szatni po czym wracam na kolejne 2h na basen…

Po wyjściu okazuje się, że zgodnie z moimi przypuszczeniami telefon był nieszczelny. Urządzenie nie działa. Osłona obiektywu jest zaparowana, kropelki wody widać zarówno w obiektywie jak i diodzie doświetlającej, która znajduje się tuż pod nim. Woda jest również z przodu urządzenia w okienkach widocznych po oby stronach napisu SONY.

Zalana nieszczelna Xperia

Moja nieszczelna Sony Xperia Z3

Przykro ale cóż. Złośliwość rzeczy martwych, nikt nie jest doskonały, urządzenie było wadliwe trzeba żyć dalej. Odeślę. Wyślą nowy. Z lepszej serii. Najbardziej szkoda mi czasu, który prawdopodobnie stracę.  Myślę sobie nie będzie jednak tak źle. W głowie siedzi mi jeszcze to co przeczytałem jakiś czas temu na blogu Xperii  szukając informacji o tym jak to faktycznie jest z wodoodpornością urządzenia:

„Jak długo czeka? Średni czas naprawy w serwisie w-support.pl wynosi trzy dni, co w branży elektronicznej jest wynikiem bardzo dobrym.”

11.11.14 Piękne święto narodowe. W Biegu Niepodległości w Warszawie trzeba będzie poradzić sobie jakoś bez Endomondo a i muzyki muszę poszukać z innego źródła.
12.11.14 Pracuję do wieczora i nie udaje mi się odesłać zalanego telefonu, który ani razu od momentu feralnego pływania nie zechciał się włączyć.
13.11.14 Dedykowanym kurierem odsyłam telefon do autoryzowanego serwisu Sony w-support.pl. Chwilę przed wysyłką dzwonię na infolinię żeby ustalić szczegóły, być może uda mi się czegoś dowiedzieć. Wszak pracownicy serwisu powinni sprawę znać doskonale. W internecie jest już wiele informacji na temat nieszczelnych Xperii-chyba ze wszystkich 3 serii. Po kilku (kilkunastu?) minutach połączenia (nie pytajcie jaką muzyczkę ustawił serwis jako sygnał oczekiwania na rozmowę 😉 ) udaje mi się porozmawiać z pracownikiem infolini „Mamy 2 tygodnie na rozpatrzenie gwarancji”… „Nie prowadzę statystyk, które mówią nam ile zalanych Xperii trafiło do serwisu w ciągu ostatnich tygodni.” Miło nie było ale nie tracę nadziei, dobrej myśli odsyłam tego samego dnia telefon do serwisu.

W internecie jest coraz więcej informacji na temat nieszczelności Xperii. Na filmie autorstwa domanMPWR nieszczelna Z3.

17.11.14 Po kilkunastu próbach sprawdzenie statusu naprawy system w dalszym ciągu informuje mnie, że urządzenie o podanym numerze IMEI nie zostało zarejestrowane. Piszę grzecznego @ z zapytaniem o zaistniałą sytuację.
18.11.14 Zostaję poproszony o przesłanie numeru IMEI lub listu przewozowego identyfikującego przesyłkę. Świetnie. Niezwłocznie odsyłam dane po czym
19.11.14 Otrzymuję informację, że telefon odnalazł się i jest już  „w trakcie rejestracji na Dziale Przyjęć”. Pięknie. Lepiej późno niż wcale.
20.11.14 Działa w końcu informacja na temat statusu mojej reklamacji. W tym momencie w głowie kiełkuje niepokój. Pomijając kwestię „Opisu usterki” (opisałem to wszystko doooość obszernie-no nic pewnie serwisant w systemie nie musi cytować opisu klienta…) zaskakuje mnie jednak pole „Uwagi”- ”drobne zarysowania”. Telefonu używałem z dedykowanym (tak jak nienawidzę wszelkiego rodzaju pokrowców tam muszę przyznać, że ten uważam za bardzo funkcjonalny) pokrowcu SCR24 i tuż przed odesłaniem urządzenia do serwisu obejrzałem je dokładnie. 0-słownie ZERO jakichkolwiek rys, zarysowań. Na czas transportu zabezpieczyłem je odpowiednio. Nie wiem być może technik opisujący stan urządzenia używa przy tym mikroskopu-niech i tak będzie. Cała ta sytuacja z opisem widocznym na stronie sprawia, że przypominam sobie informacje z różnych stron internetowych gdzie klienci skarżyli się jakoby urządzenia które otrzymali po naprawie z serwisu były w gorszym stanie wizualnym jak przed jego wysłaniem do naprawy. Zazwyczaj tego typu anonimowe informacje traktuję z dystansem. Tak było i w tym przypadku. Jednak chyba właśnie od tego momentu moja niepewność przybiera na sile i coraz więcej „co będzie gdy” pojawia się na horyzoncie. A co jeśli i ja otrzymam telefon z informacją, że „urządzenie zostało zepsute z mojej winy?” Mam 100% pewności, że tak nie było. W jaki sposób będę mógł jednak udowodnić swoje racje? Pomimo wszystko jestem nadal dobrej myśli. „Mniejszej” ale jednak 😉

Autoryzowany serwis Sony. Zalana Sony Xperia Z3

Autoryzowany serwis Sony. Zalana Sony Xperia Z3

21.11.14 Nadal nie otrzymałem żadnej chociażby wstępnej diagnozy. Przed nami 2 dni weekendu. Jestem cholernie zniesmaczony (delikatnie mówiąc). Wysyłając urządzenie napisałem prośbę w której dość szczegółowo wyjaśniłem moją sytuację, telefon jest niezbędnym narzędziem mojej pracy, prosiłem o możliwie najszybszą interwencję.

Prosi to się świnia. A klienta, który wydał już pieniądze można mieć w dupie

Przyznam szczerze, że na początku nie chciałem pisać o tej sytuacji publicznie. Nie lubię załatwiać moich spraw za pomocą bloga. Czym dłużej jednak czekam tym większej nabieram wątpliwości co do tego, że telefon w ogóle odzyskam sprawny. Tym bardziej nie podoba mi się sposób załatwiania sprawy przez serwis w-support.pl. Z jednej strony rozumiem, że nie jest to zapewne jedyne urządzenie, które firma otrzymała tego dnia, z drugiej jednak dziwi mnie opieszałość działania. Moim zdaniem jeśli mamy świadomość tego, że nasze urządzenie, które wyprodukowaliśmy  jest fabrycznie wadliwe to powinniśmy zrobić wszystko żeby klient który zdecydował się obdarzyć nas zaufaniem kupując produkt nie czuł się zawiedziony i oszukany w momencie kiedy będzie trzeba go wymienić na nowy. Tym bardziej jeśli urządzenie o którym mowa jest z serii produktów premium. 2500 zł za telefon to raczej nie jest mała kwota.

Sony na swoim blogu Xperii bodajże w kwietniu pisało, że jest świadome różnych opinii co do tego w jaki sposób działa ich serwis. Wiele osób narzeka. Od tego czasu minęło 7 miesięcy. To chyba wystarczająco długo żeby pokazać swoim klientom, że nie ma się ich w dupie. No chyba, że mamy ich w dupie.

Tak bardzo „najlepsza wodoszczelność”

xperia

W ten sposób producent reklamuję Sony Xperia Z3. Źródło: screen www.sonymobile.com

zperia-z3-wodopornosc

W ten sposób producent reklamuję Sony Xperia Z3. Źródło: screen www.sonymobile.com

Przynajmniej tyle w teorii. U mnie w praktyce wyszło dość słabo…

A jakie są Wasze doświadczenia z serią Sony Xperia Z? Mieliście jakieś problemy z wodoodpornością urządzenia? Jak wrażenia po kontakcie z  w-support.pl? Dajcie znać w komentarzach na dole strony lub gdzieś w innych częściach moich internetów. Czekam na Wasze opinie i obiecuję napisać jak rozwiązała się moja pierwsza przygoda z Sony. PS wyrazy współczucia mile widziane 😉

Mała aktualizacja tematu. Dla Sony to „długi tekst o niczym…„. O tym, że Mickiewicz ze mnie żaden wiedziałem od zawsze ale i tak mi przykro.


Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również dlatego nie wysyłam spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Informuję, że kopiowanie jakichkolwiek elementów tej strony, w tym zdjęć, tekstów i innych elementów graficznych w celu wykorzystania ich w całości, części lub w dowolnej formie zmodyfikowanej w jakichkolwiek publikacjach elektronicznych, na stronach internetowych, lub innych formach, bez uprzedniej pisemnej zgody Autora Arkadiusza Gmurczyka jest zabronione i nie wyrażam na nie zgody. W przypadku ich bezprawnego użycia będę dochodził swoich praw na drodze sądowej. Dane zamieszczone na stronie nie stanowią wiążącej oferty jakichkolwiek usług. Dane te mają wyłącznie charakter ogólnoinformacyjny. W celu zakupu zdjęć oraz uzyskania pozwolenia na ich wykorzystanie proszę o kontakt pod numerem telefonu 503 575 831 lub wiadomość @. Dziękuję za poszanowanie efektów mojej pracy :)


wedding photography