Dlaczego warto wywoływać zdjęcia?

Październik 23, 2014

No właśnie dlaczego? Dlaczego warto zamienić plik cyfrowy na papier? A może nie warto? Myśleliście kiedyś o tym? Nie chcę Was straszyć i pisać jak w ułamku sekundy łatwo jest dziś stracić wspomnienia ostatnich lat, które uleciały wraz z awarią dysku Waszego komputera bo nie o to tym razem mi chodzi.

Rocznie wywołuję kilka tysięcy zdjęć. W znakomitej większości są to oczywiście (a może niestety? ;) ) zdjęcia dla moich klientów. Fotografie, które zasługują na wyjątkową oprawę. Na oprawę na której nie oszczędzam choć tak naprawdę mógłbym. Przez kilka ostatnich lat dość żmudnie wybierałem dostawcę albumów, których jakość nigdy do końca mnie nie zadowalała a biorąc pod uwagę, że i na tym punkcie jestem dość wymagający nie było łatwo ale w końcu udało się i nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. Płacę więcej, dużo więcej ale moim zdaniem warto.

Kiedyś jeszcze w czasach analogowych nie mieliśmy zbytnio wyboru. Żeby zobaczyć nasze zdjęcia z wakacji czy też innej ważnej uroczystości trzeba było iść do zakładu fotograficznego wywołać film, wydrukować odbitki. Czasami coś tam nawet wyszło więc wkładaliśmy za folijkę lub naklejaliśmy od spodu czarny trójkącik i bach do mocno „pachnącego” albumu, było co oglądać.

Dziś jest o wiele łatwiej. Zdjęcie możemy zobaczyć już po chwili od jego zrobienia. Dziesiątki, setki często i gęsto grube tysiące plików zalega na naszych dyskach twardych. Wywołujemy coraz mniej. Bo „dużo”, bo „innym razem” bo „nie mam czasu”.

A teraz do rzeczy. Dlaczego warto? Mam nadzieję, że w dużej mierze pytanie, które zadałem obronią poniższe zdjęcia ale żeby było na 100%, że chociaż próbowałem Was przekonać do przemyślenia mam dla Was pewną propozycję. W wolnej chwili (jak już dobrniecie do końca mojego dzisiejszego wpisu) idźcie do pokoju w którym trzymacie jakiś stary rodzinny album, chwilę wcześniej zaparzcie sobie dobrą herbatę, usiądźcie wygodnie i oglądając odbitki-przypomnijcie sobie uczucia, które towarzyszą przywoływaniu bezcennych wspomnień. Nie powinno być trudno…

Nie wiem jak jest u Was ale mi osobiście uczuć, które towarzyszą oglądaniu wydrukowanych pięknie oprawionych zdjęć próżno szukać w momencie oglądania zdjęć na komputerze czy nawet największym telewizorze-to nie to samo. Nie wiem nawet do końca dlaczego tak jest. Może to kwestia zapachu papieru, dźwięku przewracanych kart, szeleszczącego pergaminu, nie wiem. A jak w tej kwestii jest u Was? Też tak macie? Dajcie znać w komentarzu poniżej, chętnie wysłucham Waszych opinii na ten temat :)

Korzystając z okazji napiszę Wam jeszcze kilka słów o tym jak wygląda mój album ślubny. Odpowiem tym samym na pytanie, które chyba najczęściej pojawia się w Waszej korespondencji.

Standardowo z każdego reportażu ślubnego otrzymujecie ode mnie nie mniej aniżeli 350 obrobionych, przygotowanych do druku fotografii z których sami wybieracie 80, lądujących w Waszym albumie. Pomijając kwestię tego, że najnormalniej w świecie nie lubię wybierać zdjęć uważam, że jest to WASZ album i to WY powinniście decydować o jego zawartości. Gotowy-obejrzę raz (ewentualnie może 2 razy jak kiedyś zaprosicie mnie na piwo ;) ) Wy z całą pewnością będziecie oglądać go o wiele częściej i myślę, że chyba głupio trochę by było wkurzać się widokiem niekoniecznie najbardziej ulubionego stryjka brata syna na 13 stronie, który tak naprawdę trafił do albumu „bo światło akurat fotografowi się podobało” ;) . Fotograf zupełnie inaczej patrzy na gotowe kadry, często oceniamy pracę pod względem wyjątkowego momentu i poprawności technicznej. Dla Was oprócz chwili ważniejszy jest najczęściej sam bohater danego planu aniżeli to czy balans bieli w lewym górnym jest poprawny i czy sufit nie leci aby w prawo.

Wszystkie przygotowywane przeze mnie albumy ślubne mogą mieć od 20 do 200 fotografii ze skokiem co 20 szt. Osobiście nie polecam tych największych chociażby ze względu na ich wagę ;) . W każdym albumie w standardzie otrzymujecie duże zdjęcia formatu 15 x 23cm. Jedno zdjęcie na jednej stronie. Każda księga znajduje się w eleganckim tekturowym pudełku, wystarczy przewiązać wstążką i prezent dla rodziców, chrzestnych, świadków gotowy. Album posiada specjalny certyfikat jakości oraz formularz gwarancyjny na 10 lat! Jeśli będziecie chcieli możecie wybrać swój własny kolor oprawy spośród kilkudziesięciu dostępnych w mojej ofercie. W tym przypadku warto jednak pamiętać, że proces całego zamówienia może wydłużyć się o kolejne 2 tygodnie ze względu na tradycyjny sposób produkcji tego bez wątpienia unikalnego a nie masowego produktu.

Albumy, które zobaczycie poniżej nie należą do najtańszych jednak z całą pewnością i czystym sumieniem mogę stwierdzić, że są jednymi z najlepszych dostępnych na rynku zarówno w Polsce jak i na świecie. Na wszystkim w dzisiejszych czasach można oszczędzić. Pytanie czy na wszystkim warto. Wybór oczywiście należy do Was.

Koniec opowieści. Sami zobaczcie jak to wygląda. Przed Wami zawartość 2 albumów Ani i Piotrka z ich sesji ślubnej w Wenecji. Więcej zdjęć młodej pary w bardziej tradycyjnej formie znajdziecie tu: „Plener ślubny w bajkowej Wenecji”

fotografia ślubna Płock
zdjecia ślubne Płock
albumy ślubne Płock
zdjęcia ślubne w Wenecji
albumy ślubne
fotograf-plock (17)
foto ślubne plock
fotograf-plock (3)
baranski albumy
foto Płock
fotograf-plock (7)
ślubne Płock
fotograf-plock (8)
fotograf-plock (16)
fotograf-plock (20)
fotograf-plock (21)
fotograf-plock (22)
GMU_0222
portret ślubny
dodatki ślubne
fotograf-plock (26)
fotograf-plock (28)
fotograf-plock (30)
wedding session venice
fotograf-plock (33)
sesja ślubna Wenecja
fotografia ślubna, okolicznościowa, Arek Gmurczyk
fotograf-plock (35)
najpiekniejsze sesje slubne
fotograf-plock (38)
fotograf-plock (41)
sesja ślubna na Placu Świętego Marka
ślubne albumy fotograficzne
zdjęcia ślubne-fotograf Płock
fotograf-plock (45)
fotograf-plock-arek-gmurczyk
piękne albumy ślubne
fot Arek Gmurczyk
plener Wenecja
sesja Wenecja
Wenecja fotograf ślubny
niebanalne sesje ślubne
zagraniczne plenery ślubne
zagraniczne sesje
zagraniczne sesja ślubne
zdjęcia ślubne w Wenecji
zdjęcia Wenecja
fotograf Płock
No i jak? Jak Wam się podoba tego typu forma przechowywania wspomnień. Dajcie znać-lubię czytać Wasze komentarze :)

4 Odpowiedzi “Dlaczego warto wywoływać zdjęcia?”

  1. Arek Gmurczyk pisze:

    No to jak? Wywołujecie czy nie? Warto czy z komputera tak samo fajnie :) ?

  2. Katarzyna Staniszewska pisze:

    Jasne, że wywołujemy. Ten moment, kiedy odbierasz paczuszkę z odbitkami i nie możesz doczekać się jej otwarcia… Potem wklejenie ich do albumu, który przetrwa wielokrotne oglądanie i można co jakiś czas przeżywać sobie taką sentymentalną podróż po własnym życiu. Nijak nie da się tego porównać do przeglądania kolejnych ujęć na komputerze. Zwłaszcza, że teraz mamy po prostu możliwość robienia setek zdjęć, nie ograniczają nas już klisze, więc część ujęć jest po prostu nieprzemyślana. Kiedy wybieramy zdjęcia do albumu, zazwyczaj musimy dokonać jakiejś selekcji, dzięki czemu oglądanie całości jest przyjemniejsze. No i ta faktura papieru….

  3. Arek Gmurczyk pisze:

    Oj tak faktura papieru to piękna sprawa. Najbardziej lubię jedwab

  4. Ewelina Drzymała pisze:

    Pewnie ze wywolujemy- to namacalna pamiatka na lata :) Ja z moim narzeczonym co roku wybieramy najpiekniejsze zdjecia i wywolujemy w formie ksiazki- jako sprawozdanie z kazdego roku spedzonego razem.

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Zadumy chwila

Październik 18, 2014

zdjęcia ślubne plock

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Któż z nas nie lubi dzielić się dobrymi informacji z innymi? Ja lubię i z największą przyjemnością uczynię to również i tym razem :)

Miło mi poinformować Was, że również i w tym roku moja aplikacja lidera Worldwide Photo Walk została zaakceptowana przez wielkiego brata zza wielkiej wody Scotta Kelby’ego co oznacza, że Płock już po raz 3 w historii dołączy do miast biorących udział w największym na świecie spacerze fotograficznym, który odbędzie się w sobotę 11 października!

Ponownie Dubaj, ponownie Bangkok, Nowy Jork, Moskwa, Paryż, Las Vegas, Lagos, Kingston, Kair no i oczywiście… Płock! Na dwa tygodnie przed spacerem na liście jest już TYSIĄC miast i KILKANAŚCIE TYSIĘCY uczestników!

Tegoroczna edycja jest wyjątkowa również z jeszcze jednego powodu. Wszyscy uczestnicy naszego płockiego pleneru mają szansę przejść do historii ustanawiając Rekord Guinnessa w największym na świecie „socjalnym wydarzeniu fotograficznym” (Guinness Record for the largest social photography event in the Word).

Po dwóch poprzednich edycjach część z Was już zna WWPW inni zapytają pewnie-ok fajnie ale o co w tym wszystkim chodzi? W wielkim skrócie:

11.10.2014  tysiące miłośników fotografii na całym świecie wyjdzie wspólnie na ulice swoich miast spacerując ustaloną wcześniej trasą, by razem fotografować, poznawać się, integrować i wymieniać fotograficznymi mniejszymi i większymi doświadczeniami bez względu na rodzaj posiadanego sprzętu, który nie ma tu absolutnie żadnego znaczenia. Osoby które chciałyby dopiero zacząć fotografować, fotoamatorzy, zawodowcy bez względu na wiek i stopień zaawansowania-wszyscy są absolutnie mile widziani zarówno z aparatami kompaktowymi, lustrzankami a nawet telefonami komórkowymi. Spacer będzie trwał ok. 2h a na jego zakończenie grupa uda się do wcześniej ustalonego miejsca (kawiarni, restauracji, pubu) gdzie będziemy mogli (jeśli będziemy chcieli) obejrzeć wykonane zdjęcia i porozmawiać o wydarzeniach minionego pleneru. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny jednak jeśli macie możliwość przy okazji błyskawicznej rejestracji możecie podarować 1$ dla organizacji „Springs of Hope Orphanage” w Kenii-zachęcam wraz ze Scottem.

W chwili obecnej jedno jest pewne. Sobota 11 października. Dokładna godzina, miejsce zbiórki jak również i trasa naszego spaceru owiana jest jeszcze tajemnicą ;) Od jutra (wtorek 30.09.14r) ruszamy z kampanią informacyjną tegorocznej edycji WWPW! Wszystkie informacje znajdziecie na stronie płockiej edycji spaceru oraz stronie Stowarzyszenia Płocka Grupa Fotograficzna.

Tradycyjnie również i w tym roku ilość rejestrowanych miejsc na naszym plenerze fotograficznym ograniczona jest do 50 osób jednak w spacerze będziecie mogli uczestniczyć nawet jeśli nie zdążycie zarejestrować się na liście. Jaka jest więc różnica? Pierwsze 50 zarejestrowanych osób będzie m.in. mogło wziąć udział w międzynarodowym konkursie na najlepsze prace #WWPW2014. Do wygrania m.in. sprzęt fotograficzny oraz drukarki Canon, tablety Wacom, Subskrypcja Adobe Creative Cloud Membership, karty podarunkowe B&H, obiektywy Tamron i innego rodzaju akcesoria przydatne każdemu pasjonatowi fotografii.

Dla wszystkich zarejestrowanych 50 uczestników naszego wyjątkowego pleneru fotograficznego również i w tym roku przewidujemy pamiątkowe upominki a jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i do wydarzenia uda nam się zaprosić wyjątkowych partnerów być może uda nam się zorganizować dodatkowe nagrody, które rozlosujemy wśród wszystkich uczestników tegorocznego eventu.

Oficjalnym międzynarodowym hashtagiem tegorocznej edycji jest #WWPW2014 naszym płockim: #WWPWplock2014.

No to jak? Będziecie :) ?

Worldwide Photo Walk ponownie w Płocku. W tym roku walczymy o Rekord Guinessa!

Worldwide Photo Walk ponownie w Płocku. W tym roku walczymy o Rekord Guinnessa!

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również. Obiecuję nie wysyłać spamu.

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Chwile, które wzruszają

Wrzesień 24, 2014

Od kilku dni jesteśmy już w Polsce. Greckie gigabajty zgrane czekają na swoją kolej w czeluściach dyskowych a ja staram się nadrobić zaległości ostatnich 2 tygodni. Tygodni bardzo fotograficznych. 2 śluby, wesele, niesamowita sesja na Santorini, kilka wymarzonych nurków z aparatem, pustynnych landszafcików oraz wschodów i zachodów słońca (te w Oia podobno jedne z najpiękniejszych na świecie). Bardzo cieszę się, że mogłem to wszystko zobaczyć na własne oczy i mam nadzieję, że Grecja mnie jeszcze zawoła. W międzyczasie na liczniku mojego głównego aparatu, którym fotografuję najwięcej pokazała się piękna liczba pół miliona wykonanych fotografii… Czas chyba coraz poważniej pomyśleć nad nowym rejestratorem.

Dziś ponownie krótko ale treściwie #teMomenty. Chwile, które wzruszają. Nieprawdaż?

Arek Gmurczyk, fotograf Płock

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również. Obiecuję nie wysyłać spamu.

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Oia-kocham Cię!

Wrzesień 11, 2014

Nie do końca wiem o co w tym wszystkim chodzi ale mam farta do ludzi, których spotykam na swojej drodze. Serio :) . Annę i Georgiosa zobaczyłem pierwszy raz na lotnisku w Atenach. Tak naprawdę to trochę marzyła mi się sytuacja kiedy wychodząc z hali przylotów zobaczę kogoś trzymającego w dłoniach kartkę z napisem „AREK GMURCZYK”-nie przypuszczałem jednak, że będzie to ktoś z takim uśmiechem :D .  Nawet nie wiedziałem jak wyglądają… Ania znalazła mnie w Internecie i stwierdziła, że to ja muszę zrobić zdjęcia z jej greckiego wesela i wymarzonej sesji na wyspie. Georgios kiedy dowiedział się o pomyśle swojej narzeczonej stwierdził, że zwariowała ale podobno szybko zmienił zdanie kiedy zobaczył obrazki. W niedzielę z wielką, nieukrywaną przyjemnością fotografowałem ich 2 przepiękne śluby (katolicki i prawosławny) oraz wesele nad brzegiem morza, jutro jeszcze przed wschodem słońca zaczynamy sesję na Santorini, na które dopłynęliśmy wczoraj. Na pierwszy ogień idzie Oia później Fira, Red Beach… Nigdy nie zapomnę momentu kiedy wychodząc z promu pomyślałem sobie „ej ale jak to możliwe, że tu jest bardziej gorąco jak w Atenach?!” ;) . Santorini jest bajkowe. Dosłownie. To jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie jakie widziałem (mam na myśli na widokówkach również ;) ) ale chyba i tym razem nie będę starał się Wam tego wszystkiego opisać tylko pokażę jak najlepiej potrafię. Leciałem do Grecji ze 160GB wolnej pamięci i myślą „spoko-wystarczy” dziś przy niecałych 20 wolnego miejsca wiem już jak bardzo myliłem się i szukam właśnie w Internecie miejsca gdzie mogę kupić tu dodatkowe dyski twarde ;)
Przecholernie szczęśliwy, z plażowego leżaka nad brzegiem basenu (nie będę pisał, że w samych gaciach bo siara) pozdrawiam Was serdecznie z upalnego Santorini :) !

sesja ślubna Santorini, Arek Gmurczyk fotograf

Dzisiejszy rekonesans Santorini. Oia jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie jakie widziałem

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również. Obiecuję nie wysyłać spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

4 Odpowiedzi “Oia-kocham Cię!”

  1. Lucas Mikuc pisze:

    Pięknie się to czyta, Arek! Gratuluję Ci tego ślubu i kłamstwem by było, gdybym napisał, że odrobinę Ci zazdroszczę… zazdroszczę Ci cholernie i już wyczekuję tych zdjęć :-) Pozdrawiam z chlipiącej deszczem południowej Polski :P

  2. Hubert Dajnowski pisze:

    Zazdroszczę i mam nadzieję, że za rok też mi wypali ta grecka sesja :D

  3. Arek Gmurczyk pisze:

    Życzę Wam tego :) !

  4. […] « Oia-kocham Cię! […]

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Informuję, że kopiowanie jakichkolwiek elementów tej strony, w tym zdjęć, tekstów i innych elementów graficznych w celu wykorzystania ich w całości, części lub w dowolnej formie zmodyfikowanej w jakichkolwiek publikacjach elektronicznych, na stronach internetowych, lub innych formach, bez uprzedniej pisemnej zgody Autora Arkadiusza Gmurczyka jest zabronione i nie wyrażam na nie zgody. W przypadku ich bezprawnego użycia będę dochodził swoich praw na drodze sądowej. Dane zamieszczone na stronie nie stanowią wiążącej oferty jakichkolwiek usług. Dane te mają wyłącznie charakter ogólnoinformacyjny. W celu zakupu zdjęć oraz uzyskania pozwolenia na ich wykorzystanie proszę o kontakt pod numerem telefonu 503 575 831 lub wiadomość @. Dziękuję za poszanowanie efektów mojej pracy :)


wedding photography