Słowem wstępu

dla przybliżenia mojej sylwetki dla tych z Was, których goszczę tu pierwszy raz. Zawodowo fotografuję od 7 lat. Najczęściej jednak nad powierzchnią wody (która będzie istotnym składnikiem poniższej historii ;) ) aczkolwiek kilkanaście razy również gdzieś tam i w niej. W „morzu polskim” jak i tych bardziej „przejrzystych” ostatnio np. na Santorini. W wodzie fotografowałem zarówno aparatami małymi jak i tymi największymi. Tak więc wydaje mi się, że w kwestii nawyków niezbędnych do bezpiecznego używania sprzętu pod wodą jest u mnie ok. A teraz od początku. Zapraszam Was do wysłuchania krótkiej historii „O tym jak (prawdopodobnie) zrobiłem moje najdroższe zdjęcie ever”.

Dylemat

Jakiś czas temu miałem dylemat. Mój ostatni smartfon po dwóch latach dość intensywnej pracy wyzionął ducha. Potrzebowałem czegoś nowego. W grę wchodziły 2 modele. Samsung Galaxy S5 i Sony Xperia Z3. Po kilku dniach porównywania wykresów DxOMark Mobile Phones (oba urządzenia po 79pkt w rankingu, odpowiednio na 3 i 4 miejscu zaraz za iPhone 6 Plus i iPhone 6) wybrałem Xperia Z3 czyli

„…Zaawansowana konstrukcja i najlepsza wodoszczelność…smartfon, który oferuje niesamowite możliwości — możesz biegać w deszczu lub kąpać się z nim w basenie. Ze względu na najwyższą klasę wodoszczelności możesz korzystać ze smartfonu podczas ulewy i robić podwodne zdjęcia, a gdy urządzenie zostanie przypadkowo zalane, wystarczy je wytrzeć.”

Nie było łatwo. Jakoś tak się złożyło, że ostatnimi czasy większość elektronicznych urządzeń kupowanych do mojego domu miała logo Samsunga. Telewizor, tablet, netbook, telefony. Po trosze zbieg okoliczności po trosze niezły stosunek ceny do jakości z którą oczywiście w przypadku również i tej firmy bywało różnie. Dodatkowo zastanawiałem się też jak to będzie z przyzwyczajeniem-to miał być mój pierwszy telefon od Sony.

Dlaczego Xperia Z3?

O wyborze Xperii zdecydował aparat. Dość szeroki kąt, fajne światło, imponująca „matryca” urządzenia. Szalę przechyliła bateria, wykonanie, wodoszczelność (…). Pierwsze chwile z Sony mile zaskakują. Jakość wykonania, sposób działania, praktycznie żadnego „ale” do którego mógłbym się przyczepić. Android ale działa ;) . Wiem, że różnie może być po kilku miesiącach ale na zapas nie lubię się martwić. Dodatkowo jak dla mnie cholernie ładny choć duży. To akurat jest plusem ponieważ dużo pracuję telefonem.

Kiedy kupowałem nową słuchawkę postanowiłem zrobić szczegółowy test jeśli chodzi o jej dość imponujące funkcje fotograficzne i wideo, którym chciałem podzielić się z Wami na łamach bloga.

Nie pykło

Telefon kupiłem na początku listopada.

10.11.14 Po ostatnich 2 tygodniach i kilkunastu godzinach każdego dnia przy komputerze znajdujemy wreszcie chwilę wolnego czasu. Z żoną i synem idziemy na basen, przy okazji uda nam się sprawdzić wodoszczelność Xperii. Humory dopisują.

Tuż przed wejściem do wody sprawdzam dokładnie 2 razy zamknięte osłony.  Nawet jeśli nie pracujesz pewne nawyki zostają. Telefon jest naładowany, ekran działa, wszystko tak jak być powinno. Na brzegu basenu robię kilka zdjęć mojego syna przywdziewającego dumnie kolorowe rękawki do pływania i wielką dmuchaną zieloną żabę :D . Wchodzimy do wody, spokojnie zanurzam telefon, zdecydowanie mniej aniżeli metr od poziomu lustra wody. Korzystając z przycisku wyzwolenia migawki robię kilka zdjęć po czym ekran gaśnie. Ups.
Domyślam się co mogło się stać ale nie chcąc psuć zabawy nie mówię nic żonie, odnoszę tel. do szatni po czym wracam na kolejne 2h na basen…

Po wyjściu okazuje się, że zgodnie z moimi przypuszczeniami telefon był nieszczelny. Urządzenie nie działa. Osłona obiektywu jest zaparowana, kropelki wody widać zarówno w obiektywie jak i diodzie doświetlającej, która znajduje się tuż pod nim. Woda jest również z przodu urządzenia w okienkach widocznych po oby stronach napisu SONY.

Zalana nieszczelna Xperia

Moja nieszczelna Sony Xperia Z3

Przykro ale cóż. Złośliwość rzeczy martwych, nikt nie jest doskonały, urządzenie było wadliwe trzeba żyć dalej. Odeślę. Wyślą nowy. Z lepszej serii. Najbardziej szkoda mi czasu, który prawdopodobnie stracę.  Myślę sobie nie będzie jednak tak źle. W głowie siedzi mi jeszcze to co przeczytałem jakiś czas temu na blogu Xperii  szukając informacji o tym jak to faktycznie jest z wodoodpornością urządzenia:

„Jak długo czeka? Średni czas naprawy w serwisie w-support.pl wynosi trzy dni, co w branży elektronicznej jest wynikiem bardzo dobrym.”

11.11.14 Piękne święto narodowe. W Biegu Niepodległości w Warszawie trzeba będzie poradzić sobie jakoś bez Endomondo a i muzyki muszę poszukać z innego źródła.
12.11.14 Pracuję do wieczora i nie udaje mi się odesłać zalanego telefonu, który ani razu od momentu feralnego pływania nie zechciał się włączyć.
13.11.14 Dedykowanym kurierem odsyłam telefon do autoryzowanego serwisu Sony w-support.pl. Chwilę przed wysyłką dzwonię na infolinię żeby ustalić szczegóły, być może uda mi się czegoś dowiedzieć. Wszak pracownicy serwisu powinni sprawę znać doskonale. W internecie jest już wiele informacji na temat nieszczelnych Xperii-chyba ze wszystkich 3 serii. Po kilku (kilkunastu?) minutach połączenia (nie pytajcie jaką muzyczkę ustawił serwis jako sygnał oczekiwania na rozmowę ;) ) udaje mi się porozmawiać z pracownikiem infolini „Mamy 2 tygodnie na rozpatrzenie gwarancji”… „Nie prowadzę statystyk, które mówią nam ile zalanych Xperii trafiło do serwisu w ciągu ostatnich tygodni.” Miło nie było ale nie tracę nadziei, dobrej myśli odsyłam tego samego dnia telefon do serwisu.

W internecie jest coraz więcej informacji na temat nieszczelności Xperii. Na filmie autorstwa domanMPWR nieszczelna Z3.

17.11.14 Po kilkunastu próbach sprawdzenie statusu naprawy system w dalszym ciągu informuje mnie, że urządzenie o podanym numerze IMEI nie zostało zarejestrowane. Piszę grzecznego @ z zapytaniem o zaistniałą sytuację.
18.11.14 Zostaję poproszony o przesłanie numeru IMEI lub listu przewozowego identyfikującego przesyłkę. Świetnie. Niezwłocznie odsyłam dane po czym
19.11.14 Otrzymuję informację, że telefon odnalazł się i jest już  „w trakcie rejestracji na Dziale Przyjęć”. Pięknie. Lepiej późno niż wcale.
20.11.14 Działa w końcu informacja na temat statusu mojej reklamacji. W tym momencie w głowie kiełkuje niepokój. Pomijając kwestię „Opisu usterki” (opisałem to wszystko doooość obszernie-no nic pewnie serwisant w systemie nie musi cytować opisu klienta…) zaskakuje mnie jednak pole „Uwagi”- ”drobne zarysowania”. Telefonu używałem z dedykowanym (tak jak nienawidzę wszelkiego rodzaju pokrowców tam muszę przyznać, że ten uważam za bardzo funkcjonalny) pokrowcu SCR24 i tuż przed odesłaniem urządzenia do serwisu obejrzałem je dokładnie. 0-słownie ZERO jakichkolwiek rys, zarysowań. Na czas transportu zabezpieczyłem je odpowiednio. Nie wiem być może technik opisujący stan urządzenia używa przy tym mikroskopu-niech i tak będzie. Cała ta sytuacja z opisem widocznym na stronie sprawia, że przypominam sobie informacje z różnych stron internetowych gdzie klienci skarżyli się jakoby urządzenia które otrzymali po naprawie z serwisu były w gorszym stanie wizualnym jak przed jego wysłaniem do naprawy. Zazwyczaj tego typu anonimowe informacje traktuję z dystansem. Tak było i w tym przypadku. Jednak chyba właśnie od tego momentu moja niepewność przybiera na sile i coraz więcej „co będzie gdy” pojawia się na horyzoncie. A co jeśli i ja otrzymam telefon z informacją, że „urządzenie zostało zepsute z mojej winy?” Mam 100% pewności, że tak nie było. W jaki sposób będę mógł jednak udowodnić swoje racje? Pomimo wszystko jestem nadal dobrej myśli. „Mniejszej” ale jednak ;)

Autoryzowany serwis Sony. Zalana Sony Xperia Z3

Autoryzowany serwis Sony. Zalana Sony Xperia Z3

21.11.14 Nadal nie otrzymałem żadnej chociażby wstępnej diagnozy. Przed nami 2 dni weekendu. Jestem cholernie zniesmaczony (delikatnie mówiąc). Wysyłając urządzenie napisałem prośbę w której dość szczegółowo wyjaśniłem moją sytuację, telefon jest niezbędnym narzędziem mojej pracy, prosiłem o możliwie najszybszą interwencję.

Prosi to się świnia. A klienta, który wydał już pieniądze można mieć w dupie

Przyznam szczerze, że na początku nie chciałem pisać o tej sytuacji publicznie. Nie lubię załatwiać moich spraw za pomocą bloga. Czym dłużej jednak czekam tym większej nabieram wątpliwości co do tego, że telefon w ogóle odzyskam sprawny. Tym bardziej nie podoba mi się sposób załatwiania sprawy przez serwis w-support.pl. Z jednej strony rozumiem, że nie jest to zapewne jedyne urządzenie, które firma otrzymała tego dnia, z drugiej jednak dziwi mnie opieszałość działania. Moim zdaniem jeśli mamy świadomość tego, że nasze urządzenie, które wyprodukowaliśmy  jest fabrycznie wadliwe to powinniśmy zrobić wszystko żeby klient który zdecydował się obdarzyć nas zaufaniem kupując produkt nie czuł się zawiedziony i oszukany w momencie kiedy będzie trzeba go wymienić na nowy. Tym bardziej jeśli urządzenie o którym mowa jest z serii produktów premium. 2500 zł za telefon to raczej nie jest mała kwota.

Sony na swoim blogu Xperii bodajże w kwietniu pisało, że jest świadome różnych opinii co do tego w jaki sposób działa ich serwis. Wiele osób narzeka. Od tego czasu minęło 7 miesięcy. To chyba wystarczająco długo żeby pokazać swoim klientom, że nie ma się ich w dupie. No chyba, że mamy ich w dupie.

Tak bardzo „najlepsza wodoszczelność”

xperia

W ten sposób producent reklamuję Sony Xperia Z3. Źródło: screen www.sonymobile.com

zperia-z3-wodopornosc

W ten sposób producent reklamuję Sony Xperia Z3. Źródło: screen www.sonymobile.com

Przynajmniej tyle w teorii. U mnie w praktyce wyszło dość słabo…

A jakie są Wasze doświadczenia z serią Sony Xperia Z? Mieliście jakieś problemy z wodoodpornością urządzenia? Jak wrażenia po kontakcie z  w-support.pl? Dajcie znać w komentarzach na dole strony lub gdzieś w innych częściach moich internetów. Czekam na Wasze opinie i obiecuję napisać jak rozwiązała się moja pierwsza przygoda z Sony. PS wyrazy współczucia mile widziane ;)

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również. Obiecuję nie wysyłać spamu.

8 Odpowiedzi “O tym jak zrobiłem moje najdroższe zdjęcie ever”

  1. Przemysław Strąk pisze:

    Skoro poinformował Cię konsultant, że mają 2 tygodnie na rozpatrzenie, to nie rozumiem co się tak o to pieklisz. Muszą się wyrobić w terminie i tyle. Samą naprawę to wszyscy by chcieli najlepiej na wczoraj. Telefonu szkoda ale co poradzić. Przynajmniej działał po zakupie – ja ostatnio naciąłem się i po zakupie wracam do domu i od razu nie działa.

  2. zero pisze:

    Witam. Obecnie mam z1 compact i z wodoszczelnoscia nie ma problemu po 2 tyg. Odważyłem się go sprawdzić i wszystko ok. Co do serwisu, nie wiem w jakim mieście oddales telefon do serwisu w moim przypadku był to Chorzów. Wtedy jeszcze była to xperia m z play’a która dostałem kurierem i posiadała badpixel’e oddana w ten sam dzień kiedy ja dostałem, 1 dzień po otrzymaniu była już decyzja o wymianie na nowy. Z tym ze serwis play warszawa gdzieś mój telefon na 3 tyg, zgubił i nie raczyli nawet przeprosić to inna historia, ale z serwisu sony byłem bardzo zadowolony. Pozdrawiam

  3. Arek trzeba było oddać na niezgodność towaru z umową. Wtedy sprzedawcy bardziej zależy niż serwisowi, żeby szybko sprawa się zakończyła. Chyba, że tak oddałeś to spoko (chociaż konsultant coś mówił o gwarancji).

  4. Niestety, trochę wody w Wiśle upłynie zanim takie czy inne serwisy zaczną się interesować klientem, i/lub firmy sprzedające produkty, ładujące miliony w marketing, zaczną zauważać, że ktoś im psuje klienta, którego już z takim trudem zdobyli. Ze swojej strony, podobne przypadki (3) miałem nie tak dawno z urządzeniami spod nadgryzionego jabłka i jakkolwiek komunikacja z serwisem (Cortland) wzorowa (wzorcowa), czas naprawy podobnie (liczony w minutach – nie tyle naprawy co kwalifikacji do wymiany) to tam też pojawiają się kwiatki w postaci dopisania informacji o rysach (trudno o rysy na wyjętym z pudełka) czy adnotacji „brak pudełka” kiedy w tymże pudełku telefon do nich trafił. Nic, tylko trzeba wierzyć, że będzie lepiej… a Z3’ka niech w końcu pojawi się z powrotem u Ciebie! :)

  5. Arek Gmurczyk pisze:

    Cholernie żałuję, że tego nie zrobiłem :(

  6. Arek Gmurczyk pisze:

    Przemek nie obraź się proszę ale nawet gdybym Cię nie znał wiedziałbym, że komentarz ten napisał sprzedawca ;)
    Nie mówię, że nie ma sensu w tym co napisałeś ale czasami trzeba być po prostu człowiekiem a nie podchodzić do tematu na zasadzie ” fuck off, mamy 2 tygodnie i tyle to będzie trwało”.

  7. Arek Gmurczyk pisze:

    Przerażające to wszystko jest. Dzięki za dobre słowo :)

  8. Arek Gmurczyk pisze:

    Jeśli nic w tej kwestii się nie zmieniło to z tego co wiem Sony ma chyba jeden autoryzowany serwis właśnie w-support.pl bodajże we Wrocławiu. Wydaje mi się, że tak pisali na swoim blogu Xperii :)

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Tam gdzie wierchy dostojne

Październik 31, 2014

Kolejnym reportażem jaki skończyłem są fotografie ze ślubu, wesela i pleneru Moniki i Krzysztofa. Ślub w przepięknym drewnianym kościele w Parafii rzymskokatolickiej św. Kazimierza w Kościelisku. Małe, ciepłe przyjęcie weselne w Gościńcu Góralski Dwór (wiedzieliście kiedyś serial ” Szpilki na Giewoncie?). Dziś w cyklu #teMomenty zdjęcie, które uwielbiam. Ostatni tydzień sierpnia, bajkowe Morskie Oko i zjawiskowa Monika z mężem. Za jakiś czas większa zajawka całości i jeszcze obszerniejszy materiał na Zdjęcia Ślubne w Górach.

sesja ślubna nad Morskim Okiem

Monika i Krzysztof nad Morskim Okiem

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również. Obiecuję nie wysyłać spamu.

2 Odpowiedzi “Tam gdzie wierchy dostojne”

  1. Aga Tomeczek pisze:

    magiczne!

  2. Arek Gmurczyk pisze:

    Dziękuję za Twoją opinię :)

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Dlaczego warto wywoływać zdjęcia?

Październik 23, 2014

No właśnie dlaczego? Dlaczego warto zamienić plik cyfrowy na papier? A może nie warto? Myśleliście kiedyś o tym? Nie chcę Was straszyć i pisać jak w ułamku sekundy łatwo jest dziś stracić wspomnienia ostatnich lat, które uleciały wraz z awarią dysku Waszego komputera bo nie o to tym razem mi chodzi.

Rocznie wywołuję kilka tysięcy zdjęć. W znakomitej większości są to oczywiście (a może niestety? ;) ) zdjęcia dla moich klientów. Fotografie, które zasługują na wyjątkową oprawę. Na oprawę na której nie oszczędzam choć tak naprawdę mógłbym. Przez kilka ostatnich lat dość żmudnie wybierałem dostawcę albumów, których jakość nigdy do końca mnie nie zadowalała a biorąc pod uwagę, że i na tym punkcie jestem dość wymagający nie było łatwo ale w końcu udało się i nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. Płacę więcej, dużo więcej ale moim zdaniem warto.

Kiedyś jeszcze w czasach analogowych nie mieliśmy zbytnio wyboru. Żeby zobaczyć nasze zdjęcia z wakacji czy też innej ważnej uroczystości trzeba było iść do zakładu fotograficznego wywołać film, wydrukować odbitki. Czasami coś tam nawet wyszło więc wkładaliśmy za folijkę lub naklejaliśmy od spodu czarny trójkącik i bach do mocno „pachnącego” albumu, było co oglądać.

Dziś jest o wiele łatwiej. Zdjęcie możemy zobaczyć już po chwili od jego zrobienia. Dziesiątki, setki często i gęsto grube tysiące plików zalega na naszych dyskach twardych. Wywołujemy coraz mniej. Bo „dużo”, bo „innym razem” bo „nie mam czasu”.

A teraz do rzeczy. Dlaczego warto? Mam nadzieję, że w dużej mierze pytanie, które zadałem obronią poniższe zdjęcia ale żeby było na 100%, że chociaż próbowałem Was przekonać do przemyślenia mam dla Was pewną propozycję. W wolnej chwili (jak już dobrniecie do końca mojego dzisiejszego wpisu) idźcie do pokoju w którym trzymacie jakiś stary rodzinny album, chwilę wcześniej zaparzcie sobie dobrą herbatę, usiądźcie wygodnie i oglądając odbitki-przypomnijcie sobie uczucia, które towarzyszą przywoływaniu bezcennych wspomnień. Nie powinno być trudno…

Nie wiem jak jest u Was ale mi osobiście uczuć, które towarzyszą oglądaniu wydrukowanych pięknie oprawionych zdjęć próżno szukać w momencie oglądania zdjęć na komputerze czy nawet największym telewizorze-to nie to samo. Nie wiem nawet do końca dlaczego tak jest. Może to kwestia zapachu papieru, dźwięku przewracanych kart, szeleszczącego pergaminu, nie wiem. A jak w tej kwestii jest u Was? Też tak macie? Dajcie znać w komentarzu poniżej, chętnie wysłucham Waszych opinii na ten temat :)

Korzystając z okazji napiszę Wam jeszcze kilka słów o tym jak wygląda mój album ślubny. Odpowiem tym samym na pytanie, które chyba najczęściej pojawia się w Waszej korespondencji.

Standardowo z każdego reportażu ślubnego otrzymujecie ode mnie nie mniej aniżeli 350 obrobionych, przygotowanych do druku fotografii z których sami wybieracie 80, lądujących w Waszym albumie. Pomijając kwestię tego, że najnormalniej w świecie nie lubię wybierać zdjęć uważam, że jest to WASZ album i to WY powinniście decydować o jego zawartości. Gotowy-obejrzę raz (ewentualnie może 2 razy jak kiedyś zaprosicie mnie na piwo ;) ) Wy z całą pewnością będziecie oglądać go o wiele częściej i myślę, że chyba głupio trochę by było wkurzać się widokiem niekoniecznie najbardziej ulubionego stryjka brata syna na 13 stronie, który tak naprawdę trafił do albumu „bo światło akurat fotografowi się podobało” ;) . Fotograf zupełnie inaczej patrzy na gotowe kadry, często oceniamy pracę pod względem wyjątkowego momentu i poprawności technicznej. Dla Was oprócz chwili ważniejszy jest najczęściej sam bohater danego planu aniżeli to czy balans bieli w lewym górnym jest poprawny i czy sufit nie leci aby w prawo.

Wszystkie przygotowywane przeze mnie albumy ślubne mogą mieć od 20 do 200 fotografii ze skokiem co 20 szt. Osobiście nie polecam tych największych chociażby ze względu na ich wagę ;) . W każdym albumie w standardzie otrzymujecie duże zdjęcia formatu 15 x 23cm. Jedno zdjęcie na jednej stronie. Każda księga znajduje się w eleganckim tekturowym pudełku, wystarczy przewiązać wstążką i prezent dla rodziców, chrzestnych, świadków gotowy. Album posiada specjalny certyfikat jakości oraz formularz gwarancyjny na 10 lat! Jeśli będziecie chcieli możecie wybrać swój własny kolor oprawy spośród kilkudziesięciu dostępnych w mojej ofercie. W tym przypadku warto jednak pamiętać, że proces całego zamówienia może wydłużyć się o kolejne 2 tygodnie ze względu na tradycyjny sposób produkcji tego bez wątpienia unikalnego a nie masowego produktu.

Albumy, które zobaczycie poniżej nie należą do najtańszych jednak z całą pewnością i czystym sumieniem mogę stwierdzić, że są jednymi z najlepszych dostępnych na rynku zarówno w Polsce jak i na świecie. Na wszystkim w dzisiejszych czasach można oszczędzić. Pytanie czy na wszystkim warto. Wybór oczywiście należy do Was.

Koniec opowieści. Sami zobaczcie jak to wygląda. Przed Wami zawartość 2 albumów Ani i Piotrka z ich sesji ślubnej w Wenecji. Więcej zdjęć młodej pary w bardziej tradycyjnej formie znajdziecie tu: „Plener ślubny w bajkowej Wenecji”

fotografia ślubna Płock
zdjecia ślubne Płock
albumy ślubne Płock
zdjęcia ślubne w Wenecji
albumy ślubne
fotograf-plock (17)
foto ślubne plock
fotograf-plock (3)
baranski albumy
foto Płock
fotograf-plock (7)
ślubne Płock
fotograf-plock (8)
fotograf-plock (16)
fotograf-plock (20)
fotograf-plock (21)
fotograf-plock (22)
GMU_0222
portret ślubny
dodatki ślubne
fotograf-plock (26)
fotograf-plock (28)
fotograf-plock (30)
wedding session venice
fotograf-plock (33)
sesja ślubna Wenecja
fotografia ślubna, okolicznościowa, Arek Gmurczyk
fotograf-plock (35)
najpiekniejsze sesje slubne
fotograf-plock (38)
fotograf-plock (41)
sesja ślubna na Placu Świętego Marka
ślubne albumy fotograficzne
zdjęcia ślubne-fotograf Płock
fotograf-plock (45)
fotograf-plock-arek-gmurczyk
piękne albumy ślubne
fot Arek Gmurczyk
plener Wenecja
sesja Wenecja
Wenecja fotograf ślubny
niebanalne sesje ślubne
zagraniczne plenery ślubne
zagraniczne sesje
zagraniczne sesja ślubne
zdjęcia ślubne w Wenecji
zdjęcia Wenecja
fotograf Płock
No i jak? Jak Wam się podoba tego typu forma przechowywania wspomnień. Dajcie znać-lubię czytać Wasze komentarze :)

4 Odpowiedzi “Dlaczego warto wywoływać zdjęcia?”

  1. Arek Gmurczyk pisze:

    No to jak? Wywołujecie czy nie? Warto czy z komputera tak samo fajnie :) ?

  2. Katarzyna Staniszewska pisze:

    Jasne, że wywołujemy. Ten moment, kiedy odbierasz paczuszkę z odbitkami i nie możesz doczekać się jej otwarcia… Potem wklejenie ich do albumu, który przetrwa wielokrotne oglądanie i można co jakiś czas przeżywać sobie taką sentymentalną podróż po własnym życiu. Nijak nie da się tego porównać do przeglądania kolejnych ujęć na komputerze. Zwłaszcza, że teraz mamy po prostu możliwość robienia setek zdjęć, nie ograniczają nas już klisze, więc część ujęć jest po prostu nieprzemyślana. Kiedy wybieramy zdjęcia do albumu, zazwyczaj musimy dokonać jakiejś selekcji, dzięki czemu oglądanie całości jest przyjemniejsze. No i ta faktura papieru….

  3. Arek Gmurczyk pisze:

    Oj tak faktura papieru to piękna sprawa. Najbardziej lubię jedwab

  4. Ewelina Drzymała pisze:

    Pewnie ze wywolujemy- to namacalna pamiatka na lata :) Ja z moim narzeczonym co roku wybieramy najpiekniejsze zdjecia i wywolujemy w formie ksiazki- jako sprawozdanie z kazdego roku spedzonego razem.

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Zadumy chwila

Październik 18, 2014

zdjęcia ślubne plock

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Któż z nas nie lubi dzielić się dobrymi informacji z innymi? Ja lubię i z największą przyjemnością uczynię to również i tym razem :)

Miło mi poinformować Was, że również i w tym roku moja aplikacja lidera Worldwide Photo Walk została zaakceptowana przez wielkiego brata zza wielkiej wody Scotta Kelby’ego co oznacza, że Płock już po raz 3 w historii dołączy do miast biorących udział w największym na świecie spacerze fotograficznym, który odbędzie się w sobotę 11 października!

Ponownie Dubaj, ponownie Bangkok, Nowy Jork, Moskwa, Paryż, Las Vegas, Lagos, Kingston, Kair no i oczywiście… Płock! Na dwa tygodnie przed spacerem na liście jest już TYSIĄC miast i KILKANAŚCIE TYSIĘCY uczestników!

Tegoroczna edycja jest wyjątkowa również z jeszcze jednego powodu. Wszyscy uczestnicy naszego płockiego pleneru mają szansę przejść do historii ustanawiając Rekord Guinnessa w największym na świecie „socjalnym wydarzeniu fotograficznym” (Guinness Record for the largest social photography event in the Word).

Po dwóch poprzednich edycjach część z Was już zna WWPW inni zapytają pewnie-ok fajnie ale o co w tym wszystkim chodzi? W wielkim skrócie:

11.10.2014  tysiące miłośników fotografii na całym świecie wyjdzie wspólnie na ulice swoich miast spacerując ustaloną wcześniej trasą, by razem fotografować, poznawać się, integrować i wymieniać fotograficznymi mniejszymi i większymi doświadczeniami bez względu na rodzaj posiadanego sprzętu, który nie ma tu absolutnie żadnego znaczenia. Osoby które chciałyby dopiero zacząć fotografować, fotoamatorzy, zawodowcy bez względu na wiek i stopień zaawansowania-wszyscy są absolutnie mile widziani zarówno z aparatami kompaktowymi, lustrzankami a nawet telefonami komórkowymi. Spacer będzie trwał ok. 2h a na jego zakończenie grupa uda się do wcześniej ustalonego miejsca (kawiarni, restauracji, pubu) gdzie będziemy mogli (jeśli będziemy chcieli) obejrzeć wykonane zdjęcia i porozmawiać o wydarzeniach minionego pleneru. Udział w wydarzeniu jest bezpłatny jednak jeśli macie możliwość przy okazji błyskawicznej rejestracji możecie podarować 1$ dla organizacji „Springs of Hope Orphanage” w Kenii-zachęcam wraz ze Scottem.

W chwili obecnej jedno jest pewne. Sobota 11 października. Dokładna godzina, miejsce zbiórki jak również i trasa naszego spaceru owiana jest jeszcze tajemnicą ;) Od jutra (wtorek 30.09.14r) ruszamy z kampanią informacyjną tegorocznej edycji WWPW! Wszystkie informacje znajdziecie na stronie płockiej edycji spaceru oraz stronie Stowarzyszenia Płocka Grupa Fotograficzna.

Tradycyjnie również i w tym roku ilość rejestrowanych miejsc na naszym plenerze fotograficznym ograniczona jest do 50 osób jednak w spacerze będziecie mogli uczestniczyć nawet jeśli nie zdążycie zarejestrować się na liście. Jaka jest więc różnica? Pierwsze 50 zarejestrowanych osób będzie m.in. mogło wziąć udział w międzynarodowym konkursie na najlepsze prace #WWPW2014. Do wygrania m.in. sprzęt fotograficzny oraz drukarki Canon, tablety Wacom, Subskrypcja Adobe Creative Cloud Membership, karty podarunkowe B&H, obiektywy Tamron i innego rodzaju akcesoria przydatne każdemu pasjonatowi fotografii.

Dla wszystkich zarejestrowanych 50 uczestników naszego wyjątkowego pleneru fotograficznego również i w tym roku przewidujemy pamiątkowe upominki a jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i do wydarzenia uda nam się zaprosić wyjątkowych partnerów być może uda nam się zorganizować dodatkowe nagrody, które rozlosujemy wśród wszystkich uczestników tegorocznego eventu.

Oficjalnym międzynarodowym hashtagiem tegorocznej edycji jest #WWPW2014 naszym płockim: #WWPWplock2014.

No to jak? Będziecie :) ?

Worldwide Photo Walk ponownie w Płocku. W tym roku walczymy o Rekord Guinessa!

Worldwide Photo Walk ponownie w Płocku. W tym roku walczymy o Rekord Guinnessa!

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również. Obiecuję nie wysyłać spamu.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Informuję, że kopiowanie jakichkolwiek elementów tej strony, w tym zdjęć, tekstów i innych elementów graficznych w celu wykorzystania ich w całości, części lub w dowolnej formie zmodyfikowanej w jakichkolwiek publikacjach elektronicznych, na stronach internetowych, lub innych formach, bez uprzedniej pisemnej zgody Autora Arkadiusza Gmurczyka jest zabronione i nie wyrażam na nie zgody. W przypadku ich bezprawnego użycia będę dochodził swoich praw na drodze sądowej. Dane zamieszczone na stronie nie stanowią wiążącej oferty jakichkolwiek usług. Dane te mają wyłącznie charakter ogólnoinformacyjny. W celu zakupu zdjęć oraz uzyskania pozwolenia na ich wykorzystanie proszę o kontakt pod numerem telefonu 503 575 831 lub wiadomość @. Dziękuję za poszanowanie efektów mojej pracy :)


wedding photography