Dziś na rozluźnienie atmosfery mały teaser wrześniowej sesji ślubnej na bajkowym Santorini. Zdecydowanie najdłuższy i chyba najcieplejszy ;) plener jaki zrealizowałem  z rekordową ilością materiału (Wenecja skapitulowała), nad którym pracuję ostatnimi tygodniami. M.in Oia, Fira, 2 wschody słońca, jeden zachód, kąpiel w morzu, przeogromna rozpiętość tonalna (momentami naprawdę trudno to fotografować), wszechobecna biel, niebieskie dachy, piękna roślinność, architektura, niesamowite kontrasty czarnej perły Morza Egejskiego. Serdecznie zapraszam na krótki przedsmak tego co za jakiś czas znajdziecie na stronie. PS Georgios thanks for the pictures :D !

Oia, sesja ślubna na Santorini
zagraniczne sesja ślubne, Santorini
zdjęcia ślubne fotograf Santorini
No i jak? Pobudza wyobraźnię? Chcecie więcej :D ?

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również. Obiecuję nie wysyłać spamu.

8 Odpowiedzi “Sesja ślubna na Santorini-teaser”

  1. Ania Kowalska pisze:

    Piękne to..:)

  2. George Tsiveriotis pisze:

    WOW!!! the photos are great!! Perfect job! :D
    We can’t wait for the rest of them!

    There is no need to thank me for the photos, maybe next time I will be the photographer and you will be the model ;)

  3. Arek Gmurczyk pisze:

    Good idea :D ! Chears George!

  4. Arek Gmurczyk pisze:

    @disqus_EGTGlj6GK3:disqus pytałaś męża czy już wie gdzie ruszacie w podróż z okazji pierwszej rocznicy ślubu ;) ?

  5. Ania Ch pisze:

    Wow super ❕❕❕ Piękne zdjęcia Panie Arku jest Pan super fotografem❕❕❕

  6. Ania Kowalska pisze:

    mąż ma jeszcze pół roku więc może coś wymyśli ;)

  7. Arek Gmurczyk pisze:

    Zapraszam częściej, niebawem dużo więcej :)

  8. Arek Gmurczyk pisze:

    Trzymam kciuki.

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Słowem wstępu

dla przybliżenia mojej sylwetki dla tych z Was, których goszczę tu pierwszy raz. Zawodowo fotografuję od 7 lat. Najczęściej jednak nad powierzchnią wody (która będzie istotnym składnikiem poniższej historii ;) ) aczkolwiek kilkanaście razy również gdzieś tam i w niej. W „morzu polskim” jak i tych bardziej „przejrzystych” ostatnio np. na Santorini. W wodzie fotografowałem zarówno aparatami małymi jak i tymi największymi. Tak więc wydaje mi się, że w kwestii nawyków niezbędnych do bezpiecznego używania sprzętu pod wodą jest u mnie ok. A teraz od początku. Zapraszam Was do wysłuchania krótkiej historii „O tym jak (prawdopodobnie) zrobiłem moje najdroższe zdjęcie ever”.

Dylemat

Jakiś czas temu miałem dylemat. Mój ostatni smartfon po dwóch latach dość intensywnej pracy wyzionął ducha. Potrzebowałem czegoś nowego. W grę wchodziły 2 modele. Samsung Galaxy S5 i Sony Xperia Z3. Po kilku dniach porównywania wykresów DxOMark Mobile Phones (oba urządzenia po 79pkt w rankingu, odpowiednio na 3 i 4 miejscu zaraz za iPhone 6 Plus i iPhone 6) wybrałem Xperia Z3 czyli

„…Zaawansowana konstrukcja i najlepsza wodoszczelność…smartfon, który oferuje niesamowite możliwości — możesz biegać w deszczu lub kąpać się z nim w basenie. Ze względu na najwyższą klasę wodoszczelności możesz korzystać ze smartfonu podczas ulewy i robić podwodne zdjęcia, a gdy urządzenie zostanie przypadkowo zalane, wystarczy je wytrzeć.”

Nie było łatwo. Jakoś tak się złożyło, że ostatnimi czasy większość elektronicznych urządzeń kupowanych do mojego domu miała logo Samsunga. Telewizor, tablet, netbook, telefony. Po trosze zbieg okoliczności po trosze niezły stosunek ceny do jakości z którą oczywiście w przypadku również i tej firmy bywało różnie. Dodatkowo zastanawiałem się też jak to będzie z przyzwyczajeniem-to miał być mój pierwszy telefon od Sony.

Dlaczego Xperia Z3?

O wyborze Xperii zdecydował aparat. Dość szeroki kąt, fajne światło, imponująca „matryca” urządzenia. Szalę przechyliła bateria, wykonanie, wodoszczelność (…). Pierwsze chwile z Sony mile zaskakują. Jakość wykonania, sposób działania, praktycznie żadnego „ale” do którego mógłbym się przyczepić. Android ale działa ;) . Wiem, że różnie może być po kilku miesiącach ale na zapas nie lubię się martwić. Dodatkowo jak dla mnie cholernie ładny choć duży. To akurat jest plusem ponieważ dużo pracuję telefonem.

Kiedy kupowałem nową słuchawkę postanowiłem zrobić szczegółowy test jeśli chodzi o jej dość imponujące funkcje fotograficzne i wideo, którym chciałem podzielić się z Wami na łamach bloga.

Nie pykło

Telefon kupiłem na początku listopada.

10.11.14 Po ostatnich 2 tygodniach i kilkunastu godzinach każdego dnia przy komputerze znajdujemy wreszcie chwilę wolnego czasu. Z żoną i synem idziemy na basen, przy okazji uda nam się sprawdzić wodoszczelność Xperii. Humory dopisują.

Tuż przed wejściem do wody sprawdzam dokładnie 2 razy zamknięte osłony.  Nawet jeśli nie pracujesz pewne nawyki zostają. Telefon jest naładowany, ekran działa, wszystko tak jak być powinno. Na brzegu basenu robię kilka zdjęć mojego syna przywdziewającego dumnie kolorowe rękawki do pływania i wielką dmuchaną zieloną żabę :D . Wchodzimy do wody, spokojnie zanurzam telefon, zdecydowanie mniej aniżeli metr od poziomu lustra wody. Korzystając z przycisku wyzwolenia migawki robię kilka zdjęć po czym ekran gaśnie. Ups.
Domyślam się co mogło się stać ale nie chcąc psuć zabawy nie mówię nic żonie, odnoszę tel. do szatni po czym wracam na kolejne 2h na basen…

Po wyjściu okazuje się, że zgodnie z moimi przypuszczeniami telefon był nieszczelny. Urządzenie nie działa. Osłona obiektywu jest zaparowana, kropelki wody widać zarówno w obiektywie jak i diodzie doświetlającej, która znajduje się tuż pod nim. Woda jest również z przodu urządzenia w okienkach widocznych po oby stronach napisu SONY.

Zalana nieszczelna Xperia

Moja nieszczelna Sony Xperia Z3

Przykro ale cóż. Złośliwość rzeczy martwych, nikt nie jest doskonały, urządzenie było wadliwe trzeba żyć dalej. Odeślę. Wyślą nowy. Z lepszej serii. Najbardziej szkoda mi czasu, który prawdopodobnie stracę.  Myślę sobie nie będzie jednak tak źle. W głowie siedzi mi jeszcze to co przeczytałem jakiś czas temu na blogu Xperii  szukając informacji o tym jak to faktycznie jest z wodoodpornością urządzenia:

„Jak długo czeka? Średni czas naprawy w serwisie w-support.pl wynosi trzy dni, co w branży elektronicznej jest wynikiem bardzo dobrym.”

11.11.14 Piękne święto narodowe. W Biegu Niepodległości w Warszawie trzeba będzie poradzić sobie jakoś bez Endomondo a i muzyki muszę poszukać z innego źródła.
12.11.14 Pracuję do wieczora i nie udaje mi się odesłać zalanego telefonu, który ani razu od momentu feralnego pływania nie zechciał się włączyć.
13.11.14 Dedykowanym kurierem odsyłam telefon do autoryzowanego serwisu Sony w-support.pl. Chwilę przed wysyłką dzwonię na infolinię żeby ustalić szczegóły, być może uda mi się czegoś dowiedzieć. Wszak pracownicy serwisu powinni sprawę znać doskonale. W internecie jest już wiele informacji na temat nieszczelnych Xperii-chyba ze wszystkich 3 serii. Po kilku (kilkunastu?) minutach połączenia (nie pytajcie jaką muzyczkę ustawił serwis jako sygnał oczekiwania na rozmowę ;) ) udaje mi się porozmawiać z pracownikiem infolini „Mamy 2 tygodnie na rozpatrzenie gwarancji”… „Nie prowadzę statystyk, które mówią nam ile zalanych Xperii trafiło do serwisu w ciągu ostatnich tygodni.” Miło nie było ale nie tracę nadziei, dobrej myśli odsyłam tego samego dnia telefon do serwisu.

W internecie jest coraz więcej informacji na temat nieszczelności Xperii. Na filmie autorstwa domanMPWR nieszczelna Z3.

17.11.14 Po kilkunastu próbach sprawdzenie statusu naprawy system w dalszym ciągu informuje mnie, że urządzenie o podanym numerze IMEI nie zostało zarejestrowane. Piszę grzecznego @ z zapytaniem o zaistniałą sytuację.
18.11.14 Zostaję poproszony o przesłanie numeru IMEI lub listu przewozowego identyfikującego przesyłkę. Świetnie. Niezwłocznie odsyłam dane po czym
19.11.14 Otrzymuję informację, że telefon odnalazł się i jest już  „w trakcie rejestracji na Dziale Przyjęć”. Pięknie. Lepiej późno niż wcale.
20.11.14 Działa w końcu informacja na temat statusu mojej reklamacji. W tym momencie w głowie kiełkuje niepokój. Pomijając kwestię „Opisu usterki” (opisałem to wszystko doooość obszernie-no nic pewnie serwisant w systemie nie musi cytować opisu klienta…) zaskakuje mnie jednak pole „Uwagi”- ”drobne zarysowania”. Telefonu używałem z dedykowanym (tak jak nienawidzę wszelkiego rodzaju pokrowców tam muszę przyznać, że ten uważam za bardzo funkcjonalny) pokrowcu SCR24 i tuż przed odesłaniem urządzenia do serwisu obejrzałem je dokładnie. 0-słownie ZERO jakichkolwiek rys, zarysowań. Na czas transportu zabezpieczyłem je odpowiednio. Nie wiem być może technik opisujący stan urządzenia używa przy tym mikroskopu-niech i tak będzie. Cała ta sytuacja z opisem widocznym na stronie sprawia, że przypominam sobie informacje z różnych stron internetowych gdzie klienci skarżyli się jakoby urządzenia które otrzymali po naprawie z serwisu były w gorszym stanie wizualnym jak przed jego wysłaniem do naprawy. Zazwyczaj tego typu anonimowe informacje traktuję z dystansem. Tak było i w tym przypadku. Jednak chyba właśnie od tego momentu moja niepewność przybiera na sile i coraz więcej „co będzie gdy” pojawia się na horyzoncie. A co jeśli i ja otrzymam telefon z informacją, że „urządzenie zostało zepsute z mojej winy?” Mam 100% pewności, że tak nie było. W jaki sposób będę mógł jednak udowodnić swoje racje? Pomimo wszystko jestem nadal dobrej myśli. „Mniejszej” ale jednak ;)

Autoryzowany serwis Sony. Zalana Sony Xperia Z3

Autoryzowany serwis Sony. Zalana Sony Xperia Z3

21.11.14 Nadal nie otrzymałem żadnej chociażby wstępnej diagnozy. Przed nami 2 dni weekendu. Jestem cholernie zniesmaczony (delikatnie mówiąc). Wysyłając urządzenie napisałem prośbę w której dość szczegółowo wyjaśniłem moją sytuację, telefon jest niezbędnym narzędziem mojej pracy, prosiłem o możliwie najszybszą interwencję.

Prosi to się świnia. A klienta, który wydał już pieniądze można mieć w dupie

Przyznam szczerze, że na początku nie chciałem pisać o tej sytuacji publicznie. Nie lubię załatwiać moich spraw za pomocą bloga. Czym dłużej jednak czekam tym większej nabieram wątpliwości co do tego, że telefon w ogóle odzyskam sprawny. Tym bardziej nie podoba mi się sposób załatwiania sprawy przez serwis w-support.pl. Z jednej strony rozumiem, że nie jest to zapewne jedyne urządzenie, które firma otrzymała tego dnia, z drugiej jednak dziwi mnie opieszałość działania. Moim zdaniem jeśli mamy świadomość tego, że nasze urządzenie, które wyprodukowaliśmy  jest fabrycznie wadliwe to powinniśmy zrobić wszystko żeby klient który zdecydował się obdarzyć nas zaufaniem kupując produkt nie czuł się zawiedziony i oszukany w momencie kiedy będzie trzeba go wymienić na nowy. Tym bardziej jeśli urządzenie o którym mowa jest z serii produktów premium. 2500 zł za telefon to raczej nie jest mała kwota.

Sony na swoim blogu Xperii bodajże w kwietniu pisało, że jest świadome różnych opinii co do tego w jaki sposób działa ich serwis. Wiele osób narzeka. Od tego czasu minęło 7 miesięcy. To chyba wystarczająco długo żeby pokazać swoim klientom, że nie ma się ich w dupie. No chyba, że mamy ich w dupie.

Tak bardzo „najlepsza wodoszczelność”

xperia

W ten sposób producent reklamuję Sony Xperia Z3. Źródło: screen www.sonymobile.com

zperia-z3-wodopornosc

W ten sposób producent reklamuję Sony Xperia Z3. Źródło: screen www.sonymobile.com

Przynajmniej tyle w teorii. U mnie w praktyce wyszło dość słabo…

A jakie są Wasze doświadczenia z serią Sony Xperia Z? Mieliście jakieś problemy z wodoodpornością urządzenia? Jak wrażenia po kontakcie z  w-support.pl? Dajcie znać w komentarzach na dole strony lub gdzieś w innych częściach moich internetów. Czekam na Wasze opinie i obiecuję napisać jak rozwiązała się moja pierwsza przygoda z Sony. PS wyrazy współczucia mile widziane ;)

Mała aktualizacja tematu. Dla Sony to „długi tekst o niczym…„. O tym, że Mickiewicz ze mnie żaden wiedziałem od zawsze ale i tak mi przykro.


Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również. Obiecuję nie wysyłać spamu.

44 Odpowiedzi “O tym jak zrobiłem moje najdroższe zdjęcie ever”

  1. Przemysław Strąk pisze:

    Skoro poinformował Cię konsultant, że mają 2 tygodnie na rozpatrzenie, to nie rozumiem co się tak o to pieklisz. Muszą się wyrobić w terminie i tyle. Samą naprawę to wszyscy by chcieli najlepiej na wczoraj. Telefonu szkoda ale co poradzić. Przynajmniej działał po zakupie – ja ostatnio naciąłem się i po zakupie wracam do domu i od razu nie działa.

  2. zero pisze:

    Witam. Obecnie mam z1 compact i z wodoszczelnoscia nie ma problemu po 2 tyg. Odważyłem się go sprawdzić i wszystko ok. Co do serwisu, nie wiem w jakim mieście oddales telefon do serwisu w moim przypadku był to Chorzów. Wtedy jeszcze była to xperia m z play’a która dostałem kurierem i posiadała badpixel’e oddana w ten sam dzień kiedy ja dostałem, 1 dzień po otrzymaniu była już decyzja o wymianie na nowy. Z tym ze serwis play warszawa gdzieś mój telefon na 3 tyg, zgubił i nie raczyli nawet przeprosić to inna historia, ale z serwisu sony byłem bardzo zadowolony. Pozdrawiam

  3. Arek trzeba było oddać na niezgodność towaru z umową. Wtedy sprzedawcy bardziej zależy niż serwisowi, żeby szybko sprawa się zakończyła. Chyba, że tak oddałeś to spoko (chociaż konsultant coś mówił o gwarancji).

  4. Niestety, trochę wody w Wiśle upłynie zanim takie czy inne serwisy zaczną się interesować klientem, i/lub firmy sprzedające produkty, ładujące miliony w marketing, zaczną zauważać, że ktoś im psuje klienta, którego już z takim trudem zdobyli. Ze swojej strony, podobne przypadki (3) miałem nie tak dawno z urządzeniami spod nadgryzionego jabłka i jakkolwiek komunikacja z serwisem (Cortland) wzorowa (wzorcowa), czas naprawy podobnie (liczony w minutach – nie tyle naprawy co kwalifikacji do wymiany) to tam też pojawiają się kwiatki w postaci dopisania informacji o rysach (trudno o rysy na wyjętym z pudełka) czy adnotacji „brak pudełka” kiedy w tymże pudełku telefon do nich trafił. Nic, tylko trzeba wierzyć, że będzie lepiej… a Z3’ka niech w końcu pojawi się z powrotem u Ciebie! :)

  5. Arek Gmurczyk pisze:

    Cholernie żałuję, że tego nie zrobiłem :(

  6. Arek Gmurczyk pisze:

    Przemek nie obraź się proszę ale nawet gdybym Cię nie znał wiedziałbym, że komentarz ten napisał sprzedawca ;)
    Nie mówię, że nie ma sensu w tym co napisałeś ale czasami trzeba być po prostu człowiekiem a nie podchodzić do tematu na zasadzie ” fuck off, mamy 2 tygodnie i tyle to będzie trwało”.

  7. Arek Gmurczyk pisze:

    Przerażające to wszystko jest. Dzięki za dobre słowo :)

  8. Arek Gmurczyk pisze:

    Jeśli nic w tej kwestii się nie zmieniło to z tego co wiem Sony ma chyba jeden autoryzowany serwis właśnie w-support.pl bodajże we Wrocławiu. Wydaje mi się, że tak pisali na swoim blogu Xperii :)

  9. Przemysław Strąk pisze:

    Arku z całym szacunkiem ale patrząc na Twoje podejście można też powiedzieć, że podchodzisz na zasadzie ” fuck off, ma być na już”, Trzeba być człowiekiem? Pewnie – bądź nim, bo takich „Arków” ja Ty jest niestety codziennie kilkuset, o ile nie tysięcy. Sam fakt, że byłem sprzedawcą właśnie pomógł mi to zrozumieć, bo sam miałem z takimi „Arkami” kontakt. Chcesz walczyć o swoje? Walcz. Tylko najpierw zobacz co masz w karcie gwarancyjnej i nie oczekuj więcej niż możesz wyegzekwować. Póki co to dla mnie zbędne bicie piany, bo zamieszczanie tego na każdym swoim profilu społecznościowym niczego nie zmieni. Może zamiast tracić na to czas zjedz po prostu Snickersa i chyba wiesz dlaczego ;)

  10. Arek Gmurczyk pisze:

    Przemo ponieważ niechałbym zniżać się do Twojego poziomu i obrażać Cię mam jedną prośbę-zostań tam dokąd wyjechałeś łącznie ze swoimi wypowiedziami :) . Na FB dawno temu zrezygnowałem z przyjemności widzenia tego o czym piszesz i jakoś wyjątkowo mi z tym dobrze. Niech tu będzie tak samo :)
    PS kompleksy można leczyć :)

  11. Olo pisze:

    A producent wyraźnie pisze co należy zrobić w takiej sytuacji :)
    Niepotrzebnie spanikowałeś i wysłałeś fona do serwisu
    Przez takich jak Ty, są takie długie terminy ;)

  12. Nie kumam o co tutaj chodzi. Telefon trafił to serwisu, serwis ma swoje procedury i czas na diagnozę/naprawę. A tutaj klient WYMAGA, aby to w 2 dni zrobić? I co jeszcze to tego – kawę, herbatkę czy co?
    Obstawiam, że – przeważnie jak to jest w wypadku marudzącego klienta – naprawa „przypadkiem” potrwa maksymalny przewidziany prawem/warunkami gwarancji okres czasu. I uwaga – Sony ma rację – ten tekst jest obecnie o niczym.

  13. marmolada pisze:

    serwisanci generalnie mają jakiś problem z rysami na telefonie – jakiś czas temu oddawałam htc, który po tygodniu używania całkiem padł i zacinały się przyciski. telefon ewidentnie z wadą, ale pan w punkcie zupełnie ją zignorował i usłyszałam tylko, że „porysowany trochę” (moim – laickim jakby nie patrzeć, ale jednak sprawnym – okiem, nic tam nie było, szczególnie, ze wiadomo, przez pierwsze dni to się dmucha na nowe rzeczy, więc jak miałam go porysować, no serio). w każdym razie ostatecznie serwis zachował się jak należy, bo od razu dali mi nowy telefon. faktem jest, że musiałam „nalegać” – kupiłam telefon po to, by go używać, a nie oddawać po tygodniu, poza tym, to w końcu rzecz, bez której trudno jest funkcjonować choćby jeden dzień. podziałało i to spory plus, bo mimo mojego narzekania, jakby chcieli mieć mnie w dupie, to i argumenty nic by nie dały. i to takie HTC, w moim prywatnym rankingu stało niżej niż Sony, więc tym bardziej jestem zdziwiona.

    w każdym razie trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie sytuacji :-)

  14. Arek Gmurczyk pisze:

    Jutro dzwonię poproszę żeby odesłali. Wytrę sam.

  15. Przemysław Strąk pisze:

    Arku nie interesuje mnie co myślisz na temat mojej osoby. Jeśli poddajesz temat pod dyskusję, to się do niej włączam. „Przepraszam”, że według zaleceń nie obsypuje Cię wyrazami współczucia ani cukrem na łamach Twojego blogaska ;) Na koniec muszę przyznać: chylę czoła w dwóch kwestiach. Pierwsza – zrobiłeś sobie mało wyszukaną darmową reklamę. Druga – tak, kompleksy się leczy, a nie wylewa bzdetne żale do Internetu ;)

  16. Arek Gmurczyk pisze:

    Klient jedynie prosił-nie wymagał. Na początku miałem ochotę wytłumaczyć Ci o czym jest ten tekst ale po przeczytaniu Twojego komentarza po raz drugi i trzeci stwierdziłem, że mija się to z celem.

  17. Dalej nie kumam po co cały ten powyższy tekst? Wysłałeś telefon (proste), prosiłeś o szybkie rozwiązanie sprawy (bo telefon to narzedzie pracy, ok spoko nie ma problemu), 20 listopada dostałeś info o „wprowadzeniu” zgłoszenia, już następnego dnia rano nie mając diagnozy, się denerwujesz i już tworzysz w/w tekst?

  18. Arek Gmurczyk pisze:

    No dobra odpowiem Ci chociaż nie bardzo rozumiem dlaczego odzywasz się do mnie w ten sposób :)
    Napisałem ten tekst 21go ponieważ miałem pewność że przez kolejne 2 dni (weekend) nie dostanę żadnej odpowiedzi. Jestem bez mojego narzędzia pracy od 10.11 dla mnie to jednak dość długo :)
    Jeśli zdajesz sobie sprawę, że wyprodukowałeś bubel, przychodzi do Ciebie klient z czymś za co zapłacił ciężkie pieniądze to powinieneś go szanować. Bardzo.

  19. Skąd wiesz, ze Sony Z3 to bubel? Wiem, że długo czekasz na telefon, przed wysyłka doszedł długi weekend i potem jeszcze jeden dzień kiedy nie udało Ci się wysłać telefonu. Co do samego terminu – chyba jeszcze nie upłynął przewidziany w karcie gwarancyjnej czas na odpowiedź?
    Uwierz mi – serwis jeśli ma milion rzeczy do zrobienia, to robi to po kolei, no chyba, że czasami jak klient się za mocno awanturuje, to wtedy się go „przesuwa” na koniec kolejki (ale dalej tak, aby się zmieścić w czasie na odpowiedź). Przecież nikt Ciebie nie przesunie na początek kolejki, bo wtedy odbyło się to kosztem innych klientów. A co jeśli – hipotetycznie – inny klient czy też klienci, którym się spieszyło, zostali przesunięci w kolejce przed Ciebie? (I wtedy z pkt widzenia klienta, klient został potraktowany tak jak Ty chcesz, aby Cie potraktowali, czyli priorytetowo przed innymi).
    Oczywiście zrozumiałbym oburzenie, gdyż było już po terminie (a nie jest, prawda?), ale na to jest termin DO 14 dni, a by móc odpowiedzieć na zgłoszenie albo 1 dnia (jeśli np. jest mało zleceń) albo np w wypadku wielu zleceń) i w trzynastym dniu.

  20. Teodor Sobczak pisze:

    Faktycznie za szybko zrobiłeś wpis. Jeżeli wysłałeś telefon kurierem 13-stego, to termin naprawy mają pewnie do 27.

  21. Arek Gmurczyk pisze:

    Ile czasu trwała wymiana?

  22. Kuba pisze:

    Hej, właśnie mam spakowaną w pudełko i gotową do wysłania do serwisu moją nie całkiem półroczną Z1 Compact. Ok 40 cm pod wodą na basenie spowodowało, że telefon umarł. Ten wpis wiele wyjaśnia. Ale przybliż mi proszę jak skutecznie powołać się na niezgodność towaru z umową? Tak by procedura szła wg takiego zgłoszenia? Telefon był kupiony w Media Markt i z tego co już się zorientowałem robią problemy… Ja jestem po kontakcie z serwisem sony i mam im odesłać ich kurierem – jak zgłosić niezgodność? Będę wdzięczny!

  23. Giekso Kejkfiotsky pisze:

    ArQ wyrazy współczucia ;-) Używam Z3 już od dwóch miesięcy, dosyć intensywnie korzystam z tego, że telefon jest wodoszczelny i oprócz tego, że po wyjęciu z wody przez chwilę harczą głośniki to wszystko jest okej. Moim zdaniem wybrałeś lepszy sprzęt z tych dwóch. Ja długo używałem tej drugiej marki ale co to znaczy jakość przekonałem się dopiero teraz. W internecie pełno jest filmików że test wodoszczelności poszedł „łrong” z Galaxy S5 ;). Głowa do góry, trawa to murawa, będzie dobrze! Pozdrawiam.

  24. Mizu pisze:

    Mój chłopak od pół roku próbuje naprawić Samsunga Advance’a w serwisie. Telefon trafił tam z powodu zawieszającej się jakiejś funkcji. Wymienili mu oprogramowanie i od tego czasu zaczął wieszać się już totalnie. Też został porysowany w serwisie i zaznaczyli to w opisie usterki jako podstawa do zakwestionowania reklamacji (mimo, że napisał reklamację, że telefon został porysowany przez serwis – także używany jest w etui ochronnym). Serwis odsyła telefon po ok 2-4 tygodniach uznając, że został naprawiony, po czym po kilku dniach pada znowu na to samo. I tak od pół roku trwa wysyłanie i odsyłanie telefonu do serwisu Samsunga…

  25. Kamil Kobla pisze:

    Panie Arku skoro jest Pan fotografem, to przytoczę Pański tok myślenia, mianowicie rozumiem ze kupił Pan tel. Za 2500 tys i ze powinien on działać tak jak to opisali bo musi ale jak by Pan się poczuł biorąc nie małe pieniądze za zdjęcia mówiąc klientowi ze zdjęcia wywoła Pan i skończy w ciągu 2 tyg. A klient po 3 dniach dzwoni pytać co ze zdjęciami ;-) Pan by pomyślał kurde co za gość przecież mowie ze dwa tygodnie…. Tak teraz wygląda Pańskie zachowanie zrozumiem żal jeśli nie uznają gwarancji ale wątpię bo tel ma normy IP wiec muszą ;-) pozdrawiam

  26. Giekso Kejkfiotsky pisze:

    ArQ wyrazy współczucia ;-) Używam Z3 już od dwóch miesięcy, dosyć intensywnie korzystam z tego, że telefon jest wodoszczelny i oprócz tego, że po wyjęciu z wody przez chwilę harczą głośniki to wszystko jest okej. Moim zdaniem wybrałeś lepszy sprzęt z tych dwóch. Ja długo używałem tej drugiej marki ale co to znaczy jakość przekonałem się dopiero teraz. W internecie pełno jest filmików że test wodoszczelności poszedł „łrong” z Galaxy S5 ;). Głowa do góry, trawa to murawa, będzie dobrze! Pozdrawiam.

  27. Marta Pianowska pisze:

    Arku, podobno to tekst o niczym (gratuluję firmie odpowiedzialnej za produkt )
    Może jestem zbyt wielkim altruistą, ale ja w nim widzę (w sensie w Twoim tekście) pęd za marzeniem, zawiedzione zaufanie, rozterkę, rozczarowanie marką jak również beznadziejną procedurę obsługi Klienta serwisowego i zbyt wybujałą reklamę. :)

  28. Arek Gmurczyk pisze:

    Cieszę się, że jest nas więcej :)

  29. Arek Gmurczyk pisze:

    Współczuję i trzymam kciuki. Dajcie znać jak skończyła się Wasza historia.

  30. Sony Xperia PL pisze:

    Szanowny Panie,

    przeczytaliśmy Pański tekst bardzo wnikliwie, zarówno wtedy, gdy się ukazał, jak i dzisiaj, łącznie z komentarzami. Rozumiemy nerwowość – choć słabo się godzimy na napastliwą stylistykę – ponieważ także używamy smartfonów do pracy i mamy świadomość, jak ważne to urządzenie.

    Ale… Co jest właściwie problemem? Czy fakt, że do 21 listopada nie odezwał się do Pana serwis – czy jakość produktu? W tej drugiej kwestii, jeśli problem tkwi po naszej stronie, prosimy przyjąć przeprosiny i zapewnienie, że szkoda zostanie naprawiona.

    Jeśli zaś chodzi o brak odzewu ze strony serwisu… Po pierwsze, może Pan sprawdzić status swojego zlecenia reklamacyjnego i jak sam Pan widzi, to działa. Po drugie, nie otrzymał Pan od serwisu ŻADNEJ OSTATECZNEJ ekspertyzy, nie zakończył się ani proces naprawy, ani proces reklamacyjny, a Pan… siada do pisania tekstu, w którym dostaje się tak samo marce, jak i serwisowi.

    W jaki sposób Pan zareaguje, gdy otrzyma naprawiony lub wymieniony smartfon? Skasuje Pan ten wpis? Przeprosi serwisantów za te wszystkie – sorry – dupy? Będzie Pan tak samo aktywny, gdy marka zachowa się do końca profesjonalnie? Bo na razie żaden błąd nie został popełniony.

    Napisaliśmy na Twitterze wprost: na razie jest to burza w szklance wody, ponieważ serwis nie przekazał (tak było w momencie pisania przez Pana tekstu) ekspertyzy ani nie odmówił naprawy bądź wymiany. Gdyby ten tekst powstał PO zamknięciu sprawy przez w-support, byłoby to zrozumiałe. A tak – świadczy jedynie o zniecierpliwieniu. Kiedy sprawa się zakończy, może Pan dorobić do niej każdy komentarz. Na razie procedura trwa.

    Trzymamy kciuki, że sprawa zakończy się pozytywnie.

  31. mboron pisze:

    Ja też miałem przeprawę. Nie wiem komu podzleca mSerwis, ale za pomocą Regenersis „naprawa” trwała ponad 4 miesiące. Powodem było uszkodzenie(miałem ubezpieczenie), wymienili na nowy. Ale zanim mi się uszkodził, tez zauważyłem że mój Xperia Z1 Compact też nie był szczelny.
    Umowa mówiła że w 48h powinno do mnie trafić urządzenie, trafiło po 4 miesiącach – nikt się tym nie przejął. Operator łaskawie zwrócił mi koszty składki ubezpieczenia za 4 miesiace (100 PLN) – już na oko widać że bardziej im sie opłaca zwrócić łaskawie 100PLN niż sami zatrudnić człowieka do obsługi mnie.
    Ogólnie serwisy to jeden wielki burdel, a producenci, operatorzy czy ubezpieczyciele jeszcze nie poczuli jak im to psuje opinie vs koszty zlecania/”zadośćuczynień”, więc nie przykładają wystarczającej wagi do podwykonawców.

  32. Arek Gmurczyk pisze:

    Dzięki za dobre słowo. Nie licząc tego „jednego małego szczegółu” ja naprawdę byłem zadowolony z mojego wyboru. Kilka bo kilka dni ale jednak ;)

  33. Marek Grochocki pisze:

    A więc zwykły 14 dniowy termin naprawy jeszcze nie minął, a zapewne w warunkach gwarancji jest też informacja, że „w uzasadnionych przypadkach” mogą go przedłużyć. Oczywiście „uzasadnione przypadki” definiuje serwis, ale Ty się na to zgodziłeś przyjmując warunki gwarancji i na ich podstawie reklamując produkt.
    Sam mogę opisać moje przeprawy z serwisowaniem Xperii T, co też trochę trwało, ale zakończyło się szczęśliwie. I też używałem jej do pracy, ale jakoś nie wpadłem na pomysł, aby używać tego jako argumentu. Nie wpadłem też na pomysł pisania o tym, gdy 3 raz pojechała do serwisu. W dodatku na drugi dzień po odebraniu jej z 2 naprawy, gdzie serwis dopisał „uszkodzenie mechaniczne”, co było zupełną bzdurą (dokładnie taką, jak zawsze wpisywane „rysy na obudowie”, bo oni nie wyobrażają sobie chyba, że ktoś zwyczajnie dba o sprzęt i nie niszczy go…). Postanowiłem poczekać na coś konkretniejszego, a najlepiej na piśmie.
    Czekałem dłużej niż 14 dni w przypadku 3 naprawy, ale jak w końcu zadzwoniłem, to okazało się, że ze względu na 3 naprawę i niemożność stwierdzenie usterki, którą można by naprawić inaczej niż przez wymianę płyty głównej (drugi raz, bo za pierwszym tak właśnie telefon został naprawiony), to proponują wymianę na Xperia Z, tylko mają niestety wyłącznie białe i nie są pewni, czy mi to odpowiada. Serio, tak właśnie usłyszałem w serwisie. Podejrzewam, że to się wzięło właśnie z rozmów z bardzo roszczeniowymi klientami.
    Dlatego poczekaj. Jasne. Życie bez fajnego telefonu jest mniej fajne. I ja to doskonale rozumiem, bo sam bez niego nie jestem już w stanie wielu rzeczy ogarnąć i naprawdę jest on „bramą do świata”, ale daj im szanse załatwić sprawy w obustronnie uzgodnionym (bo przecież tym jest Twoja zgoda na warunki gwarancji) czasie.
    Dopiero jak to zawalą, to zrób im Jesień Średniowiecza :)

  34. Wojciech Stasiak pisze:

    Miałem okazję mieć do czynienia z serwisem Sony. Nie mam słów by opisać formę w jaki sposób traktują klienta. To jakaś masakra na skalę krajową. Chciałem, kiedyś opisać mój przypadek ale w końcu sobie darował. Widać, że standardy są cały czas takie same. Coraz głośniej się mówi, że obsługa pozakupowa typu infolinia czy serwis gwarancyjny to najgorszy wśród wszystkich liczących się firm audio wideo. Tak proszę #SONY w tych sprawach jesteście porażką,

  35. Wojciech Stasiak pisze:

    Miałem okazję mieć do czynienia z serwisem Sony. Nie mam słów by opisać formę w jaki sposób traktują klienta. To jakaś masakra na skalę krajową. Chciałem, kiedyś opisać mój przypadek ale w końcu sobie darował. Widać, że standardy są cały czas takie same. Coraz głośniej się mówi, że obsługa pozakupowa typu infolinia czy serwis gwarancyjny to najgorszy wśród wszystkich liczących się firm audio wideo. Tak proszę #SONY w tych sprawach jesteście porażką,

  36. Arek Gmurczyk pisze:

    Czy Sony nie ma przypadkiem jednego jedynego autoryzowanego serwisu w-support.pl ?

  37. Maciek pisze:

    Mógłbyś bardziej naświetlić temat? W mojej Xperii Z1 jedna z klapek nieznacznie (choć zauważalnie) wystaje ponad linię bocznej krawędzi telefonu. Istnieje więc moim zdaniem ryzyko zalania telefonu w takim przypadku. Drugim problemem jest nieco szumiący głośnik, nie przeszkadza aż tak bardzo ale jest słyszalne. Co robić w takim przypadku, do kogo się zgłosić?

  38. Arek Gmurczyk pisze:

    Jeśli dla Was również tak jak dla niektórych komentujących mój artykuł ten tekst jest o niczym polecam Wam serdecznie przeczytanie tego: http://www.spidersweb.pl/2014/11/xperia-z3-problem.html Nie-nie pisałem do redakcji, nie prosiłem o reakcję.

  39. Adam Rybicki pisze:

    Tekst jest o niczym bo wpadki (jak sam zresztą napisałeś) się zdarzają. Co do samej reklamacji… trudno ją teraz oceniać bo nie została jeszcze rozpatrzona. W przypadku pozytywnego rozpatrzenia zwyczajnie otrzymasz paczkę z naprawionym / wymienionym urządzeniem.

    „Znam ten ból” mogę śmiało powiedzieć bo w moim przypadku zalała się Xperia Z1 Compact (po 8 miesiącach użytkowania). Na szczęście zaparował mi jedynie ekran i urządzenie wróciło do mnie w niecały tydzień (w tym weekend). Przy czym jak w moim i Twoim przypadku jest to pech, że trafiło się na felerne urządzenie (inne egzemplarze jakoś tak nie padają) tak sam support jest już inną parą kaloszy. U Ciebie jak jest każdy może przeczytać: głuchość, milczenie, nieelastyczne procedury i długi czas oczekiwania na naprawę. W moim przypadku (warto by teraz dodać, że mieszkam w UK więc i naprawa w tutejszym W-Support się odbyła) działanie było błyskawiczne – ledwie trafiła do nich paczuszka, a już następnego dnia wysłali ją z powrotem z już wymienionym przednim panelem. Problem pojawił się jednak po 2 tyg. od otrzymania naprawionej sztuki bo podczas płukania mojej Z1C pod bieżącą, chłodną wodą panel zwyczajnie się odkleił, a woda dostała do wnętrza urządzenia. Ekran zaczął świrować, ale dalej działał, dałem więc radę wyłączyć urządzenie poprawnie. Niestety podczas szykowania Xperii do ponownej wysyłki na reklamację okazało się, że woda dostała się również pod kartę sim i zalała jeden z „czujników zalania”. Mam nadzieję, że support nie będzie świrował, że to moja wina i kolejny raz wszystko potoczy się gładko.

    Sony nie skreślam (choć mogliby zaktualizować aparat dodając do niego 4k i 120 klatek ;) ), Do W-Support czuję duży niesmak co do jakości usług. Mam nadzieję, że nie jest to powszechna praktyka i urządzenia innych klientów są naprawiane staranniej, a takie wpadki jak u mnie zdarzają się bardzo sporadycznie. Niemniej ich również jeszcze nie skreślam – zobaczę jak mnie potraktują i jakie urządzenie do mnie wróci (poprawnie naprawione lub wymienione czy znów bubel).

    Ps. Powodzenia :)

  40. Arek Gmurczyk pisze:

    Na wstępie przepraszam, że nie zacznę od początku. „W jaki sposób Pan zareaguje, gdy otrzyma naprawiony lub wymieniony smartfon?” – Pierwsze co zrobię to pójdę z nim na basen :)

    Dziękuję za zainteresowanie moim tematem i chęć skontaktowania się ze mną, która nie ogranicza się tym razem jedynie do jakże pozbawionego „napastliwej stylistyki” komentarza na Twitterze „tekst o niczym”- tekstu dotyczącego moich odczuć opisanych w powyższym spontanicznym artykule. Nie jestem dziennikarzem tylko kolejnym marnym blogerem, być może trochę lepszym fotografem. Nie mam również za sobą opłacanego sztabu ludzi prowadzącego moje kanały społecznościowe i blogi. Napisałem co czuję i pomimo, że pewnie się nie znam na SM tak dobrze jak Wy to w życiu nie powiedziałbym klientowi, że jego odczucia są o niczym. Trochę dziwny sposób na budowanie relacji z klientem.

    Jeśli faktycznie macie Państwo „świadomość jak ważnym urządzeniem może być smartfon” to być może moglibyście zrobić coś więcej w kwestii napraw gwarancyjnych tych urządzeń. Tym bardziej jeśli mowa o produkcie flagowym. Przeglądając internet można odnieść wrażenie, że nie jest to pierwszy podobny przypadek jeśli chodzi o tę linię produktu. Czy może mam jednak rozumieć, że jestem pierwszym, który sugeruje, że coś złego może dziać się na linii klient-serwis? Jeśli faktycznie tak jest polecam Państwu lekturę np. tych 160 wpisów tylko z jednego miejsc w internecie gdzie użytkownicy wyrażają swoje opinie na wyżej wymieniony temat: http://forum.android.com.pl/f307/serwis-w-support-pl-244251 . Podobnych miejsc jest więcej. Wierzę, że bez problemu znajdziecie je sami.

    „Ale… Co jest właściwie problemem?”

    Na swoim blogu informujecie „Średni czas naprawy w serwisie w-support.pl wynosi trzy dni, co w branży elektronicznej jest wynikiem bardzo dobrym.” czy chociażby na podstawie tego nie jesteście Państwo w stanie zrozumieć zniecierpliwienia klientów, którzy tak ja po 6 dniach od wysłania telefonu do serwisu sprawdzając system 17 raz widzą komunikat „urządzenia nie znaleziono w systemie”? Naprawdę tak ciężko to zrozumieć i przynajmniej postarać się postawić na naszym miejscu? O tym że urządzenie jest „już” „w trakcie rejestracji na Dziale Przyjęć” dowiedziałem się następnego dnia po tym jak napisałem w tej sprawie grzecznego @. Nie jestem pewien czy byłoby tak samo gdybym tego @ nie napisał. Nie napisałem go po 3 dniach, nie dzwoniłem po 2 czekałem 6 dni tylko po to żeby otrzymać informację, że kurier jednak dotarł.

    Mam nadzieję, że te kilkanaście powyższych zdań przynajmniej nakierują Was w stronę odpowiedzi na pytanie „Ale… Co jest właściwie problemem? „

    Powyższy tekst nie jest tekstem o „niczym”. Dotyczy on telefonu Sony Xperia Z3, moich odczuć i tego, że zawiodłem się na sprzęcie w którym pokładałem duże nadzieje jak również o rozczarowaniu w kontakcie z serwisem. Wiem, że nie ma rzeczy doskonałych i nie to jest dla mnie w tym przypadku największym problem. Boli mnie, że zabrakło tu zwykłego ludzkiego, podejścia no ale to pewnie przez te szarlatańskie używane przez mnie słowo „DUPA”. Proszę wybaczyć moją gruboskórność i brak wychowania.

    Być może byłem naiwny wierząc w to, że skoro zdajecie sobie Państwo sprawę z tego, że istnieje spore prawdopodobieństwo iż sprzęt mógł trafić do Was ze względu na ukrytą wadę a ja grzecznie poprosiłem o możliwie najszybszą reakcję to jednak nie będę musiał czekać na nią tyle-ile macie na to czasu.

    Ten tekst jest również o tym, że w momencie kiedy przeczytałem o rysach na moim telefonie których mam pewność, że nie było w momencie odesłania sprzętu zacząłem się najnormalniej w świecie bać o to w jaki sposób zostanie rozpatrzona moje reklamacja skoro już na starcie pojawiły się takie wątpliwości.

    „Trzymamy kciuki, że sprawa zakończy się pozytywnie.”

    Miło mi to słyszeć chociaż okoliczności całej tej sytuacji nie pozwalają cieszyć się w pełni Państwa dopingiem.

  41. Sony Xperia PL pisze:

    Myślę, że gdyby cały Pański post napisany był w tym stylu, pozbawiony tej nuty napastliwości pod ukrytym adresem naprawdę niczemu nie winnych ludzi z serwisu oraz samej marki, reakcja na pojawienie się Pańskiego tekstu byłaby standardowa. Zajmiemy się sprawą, kropka. I zajęlibyśmy się tak samo wnikliwie, jak zrobiliśmy po TYM tekście.

    To samo byłoby, gdyby zwrócił się Pan do marki z prośbą o wsparcie lub po prostu – wysłał do serwisu kolejny ponaglający e-mail. Ale wybrał Pan drogę publicznej debaty, w której oberwało się solidnie wszystkim. Co i tak nie zmienia podstawowego faktu: serwis w niczym nie zawinił i pracuje nad Pańskim smartfonem. Średni cykl napraw wynosi około 3 dni, ale są przypadki, które wymagają znacznie bardziej gruntownej analizy. Lub po prostu trzeba poczekać na części. Można było uzyskać tę odpowiedź na Twitterze, Facebooku, w mailu. Szybko, skutecznie, bez nerwów i złości. Robią tak dziesiątki naszych klientów. Pan wybrał własną drogę działania – gdzie drwa rąbią, tam poleciały wióry.

    Jeśli ma Pan żal za to jedno zdanie oceniające jakość Pańskiego tekstu – przepraszam, nie było intencją obrażanie naszego klienta. Ale zgodzimy się chyba, że wybrał Pan mało wykwintną metodę opisywania rzeczywistości.

  42. Sony Xperia PL pisze:

    Wymienimy smartfon na nowy. Niestety, w magazynie nie ma białego koloru, są czarne i miedziane. Jeśli któryś z nich Panu odpowiada, proszę o kontakt mailowy na biuro@kodid.pl – jeśli nie, trzeba będzie poczekać około 1 tygodnia na dostawę nowej partii.

  43. Karolina Kalemba pisze:

    Wg mnie nie do końca. Bardziej pasuje mi tu porównanie ze stwierdzeniem „Wie pan, powinny być za 3 dni, ale w 2 tygodnie na pewno będą gotowe”. I wtedy świętym prawem klienta jest zapytać co ze zdjęciami po tygodniu.

  44. Arek Gmurczyk pisze:

    Dziękuję za informację i czekam na dostawę nowej partii. Poproszę kolor biały taki jaki miałem.

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Tam gdzie wierchy dostojne

Październik 31, 2014

Kolejnym reportażem jaki skończyłem są fotografie ze ślubu, wesela i pleneru Moniki i Krzysztofa. Ślub w przepięknym drewnianym kościele w Parafii rzymskokatolickiej św. Kazimierza w Kościelisku. Małe, ciepłe przyjęcie weselne w Gościńcu Góralski Dwór (wiedzieliście kiedyś serial ” Szpilki na Giewoncie?). Dziś w cyklu #teMomenty zdjęcie, które uwielbiam. Ostatni tydzień sierpnia, bajkowe Morskie Oko i zjawiskowa Monika z mężem. Za jakiś czas większa zajawka całości i jeszcze obszerniejszy materiał na Zdjęcia Ślubne w Górach.

sesja ślubna nad Morskim Okiem

Monika i Krzysztof nad Morskim Okiem

Zapisz się do newslettera i dowiedz się jako pierwszy o nowych wpisach na stronie. W każdej chwili będziesz mógł się z niego wypisać. Szanuję swój czas, Twój również. Obiecuję nie wysyłać spamu.

2 Odpowiedzi “Tam gdzie wierchy dostojne”

  1. Aga Tomeczek pisze:

    magiczne!

  2. Arek Gmurczyk pisze:

    Dziękuję za Twoją opinię :)

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Dlaczego warto wywoływać zdjęcia?

Październik 23, 2014

No właśnie dlaczego? Dlaczego warto zamienić plik cyfrowy na papier? A może nie warto? Myśleliście kiedyś o tym? Nie chcę Was straszyć i pisać jak w ułamku sekundy łatwo jest dziś stracić wspomnienia ostatnich lat, które uleciały wraz z awarią dysku Waszego komputera bo nie o to tym razem mi chodzi.

Rocznie wywołuję kilka tysięcy zdjęć. W znakomitej większości są to oczywiście (a może niestety? ;) ) zdjęcia dla moich klientów. Fotografie, które zasługują na wyjątkową oprawę. Na oprawę na której nie oszczędzam choć tak naprawdę mógłbym. Przez kilka ostatnich lat dość żmudnie wybierałem dostawcę albumów, których jakość nigdy do końca mnie nie zadowalała a biorąc pod uwagę, że i na tym punkcie jestem dość wymagający nie było łatwo ale w końcu udało się i nie ukrywam, że bardzo mnie to cieszy. Płacę więcej, dużo więcej ale moim zdaniem warto.

Kiedyś jeszcze w czasach analogowych nie mieliśmy zbytnio wyboru. Żeby zobaczyć nasze zdjęcia z wakacji czy też innej ważnej uroczystości trzeba było iść do zakładu fotograficznego wywołać film, wydrukować odbitki. Czasami coś tam nawet wyszło więc wkładaliśmy za folijkę lub naklejaliśmy od spodu czarny trójkącik i bach do mocno „pachnącego” albumu, było co oglądać.

Dziś jest o wiele łatwiej. Zdjęcie możemy zobaczyć już po chwili od jego zrobienia. Dziesiątki, setki często i gęsto grube tysiące plików zalega na naszych dyskach twardych. Wywołujemy coraz mniej. Bo „dużo”, bo „innym razem” bo „nie mam czasu”.

A teraz do rzeczy. Dlaczego warto? Mam nadzieję, że w dużej mierze pytanie, które zadałem obronią poniższe zdjęcia ale żeby było na 100%, że chociaż próbowałem Was przekonać do przemyślenia mam dla Was pewną propozycję. W wolnej chwili (jak już dobrniecie do końca mojego dzisiejszego wpisu) idźcie do pokoju w którym trzymacie jakiś stary rodzinny album, chwilę wcześniej zaparzcie sobie dobrą herbatę, usiądźcie wygodnie i oglądając odbitki-przypomnijcie sobie uczucia, które towarzyszą przywoływaniu bezcennych wspomnień. Nie powinno być trudno…

Nie wiem jak jest u Was ale mi osobiście uczuć, które towarzyszą oglądaniu wydrukowanych pięknie oprawionych zdjęć próżno szukać w momencie oglądania zdjęć na komputerze czy nawet największym telewizorze-to nie to samo. Nie wiem nawet do końca dlaczego tak jest. Może to kwestia zapachu papieru, dźwięku przewracanych kart, szeleszczącego pergaminu, nie wiem. A jak w tej kwestii jest u Was? Też tak macie? Dajcie znać w komentarzu poniżej, chętnie wysłucham Waszych opinii na ten temat :)

Korzystając z okazji napiszę Wam jeszcze kilka słów o tym jak wygląda mój album ślubny. Odpowiem tym samym na pytanie, które chyba najczęściej pojawia się w Waszej korespondencji.

Standardowo z każdego reportażu ślubnego otrzymujecie ode mnie nie mniej aniżeli 350 obrobionych, przygotowanych do druku fotografii z których sami wybieracie 80, lądujących w Waszym albumie. Pomijając kwestię tego, że najnormalniej w świecie nie lubię wybierać zdjęć uważam, że jest to WASZ album i to WY powinniście decydować o jego zawartości. Gotowy-obejrzę raz (ewentualnie może 2 razy jak kiedyś zaprosicie mnie na piwo ;) ) Wy z całą pewnością będziecie oglądać go o wiele częściej i myślę, że chyba głupio trochę by było wkurzać się widokiem niekoniecznie najbardziej ulubionego stryjka brata syna na 13 stronie, który tak naprawdę trafił do albumu „bo światło akurat fotografowi się podobało” ;) . Fotograf zupełnie inaczej patrzy na gotowe kadry, często oceniamy pracę pod względem wyjątkowego momentu i poprawności technicznej. Dla Was oprócz chwili ważniejszy jest najczęściej sam bohater danego planu aniżeli to czy balans bieli w lewym górnym jest poprawny i czy sufit nie leci aby w prawo.

Wszystkie przygotowywane przeze mnie albumy ślubne mogą mieć od 20 do 200 fotografii ze skokiem co 20 szt. Osobiście nie polecam tych największych chociażby ze względu na ich wagę ;) . W każdym albumie w standardzie otrzymujecie duże zdjęcia formatu 15 x 23cm. Jedno zdjęcie na jednej stronie. Każda księga znajduje się w eleganckim tekturowym pudełku, wystarczy przewiązać wstążką i prezent dla rodziców, chrzestnych, świadków gotowy. Album posiada specjalny certyfikat jakości oraz formularz gwarancyjny na 10 lat! Jeśli będziecie chcieli możecie wybrać swój własny kolor oprawy spośród kilkudziesięciu dostępnych w mojej ofercie. W tym przypadku warto jednak pamiętać, że proces całego zamówienia może wydłużyć się o kolejne 2 tygodnie ze względu na tradycyjny sposób produkcji tego bez wątpienia unikalnego a nie masowego produktu.

Albumy, które zobaczycie poniżej nie należą do najtańszych jednak z całą pewnością i czystym sumieniem mogę stwierdzić, że są jednymi z najlepszych dostępnych na rynku zarówno w Polsce jak i na świecie. Na wszystkim w dzisiejszych czasach można oszczędzić. Pytanie czy na wszystkim warto. Wybór oczywiście należy do Was.

Koniec opowieści. Sami zobaczcie jak to wygląda. Przed Wami zawartość 2 albumów Ani i Piotrka z ich sesji ślubnej w Wenecji. Więcej zdjęć młodej pary w bardziej tradycyjnej formie znajdziecie tu: „Plener ślubny w bajkowej Wenecji”

fotografia ślubna Płock
zdjecia ślubne Płock
albumy ślubne Płock
zdjęcia ślubne w Wenecji
albumy ślubne
fotograf-plock (17)
foto ślubne plock
fotograf-plock (3)
baranski albumy
foto Płock
fotograf-plock (7)
ślubne Płock
fotograf-plock (8)
fotograf-plock (16)
fotograf-plock (20)
fotograf-plock (21)
fotograf-plock (22)
GMU_0222
portret ślubny
dodatki ślubne
fotograf-plock (26)
fotograf-plock (28)
fotograf-plock (30)
wedding session venice
fotograf-plock (33)
sesja ślubna Wenecja
fotografia ślubna, okolicznościowa, Arek Gmurczyk
fotograf-plock (35)
najpiekniejsze sesje slubne
fotograf-plock (38)
fotograf-plock (41)
sesja ślubna na Placu Świętego Marka
ślubne albumy fotograficzne
zdjęcia ślubne-fotograf Płock
fotograf-plock (45)
fotograf-plock-arek-gmurczyk
piękne albumy ślubne
fot Arek Gmurczyk
plener Wenecja
sesja Wenecja
Wenecja fotograf ślubny
niebanalne sesje ślubne
zagraniczne plenery ślubne
zagraniczne sesje
zagraniczne sesja ślubne
zdjęcia ślubne w Wenecji
zdjęcia Wenecja
fotograf Płock
No i jak? Jak Wam się podoba tego typu forma przechowywania wspomnień. Dajcie znać-lubię czytać Wasze komentarze :)

4 Odpowiedzi “Dlaczego warto wywoływać zdjęcia?”

  1. Arek Gmurczyk pisze:

    No to jak? Wywołujecie czy nie? Warto czy z komputera tak samo fajnie :) ?

  2. Katarzyna Staniszewska pisze:

    Jasne, że wywołujemy. Ten moment, kiedy odbierasz paczuszkę z odbitkami i nie możesz doczekać się jej otwarcia… Potem wklejenie ich do albumu, który przetrwa wielokrotne oglądanie i można co jakiś czas przeżywać sobie taką sentymentalną podróż po własnym życiu. Nijak nie da się tego porównać do przeglądania kolejnych ujęć na komputerze. Zwłaszcza, że teraz mamy po prostu możliwość robienia setek zdjęć, nie ograniczają nas już klisze, więc część ujęć jest po prostu nieprzemyślana. Kiedy wybieramy zdjęcia do albumu, zazwyczaj musimy dokonać jakiejś selekcji, dzięki czemu oglądanie całości jest przyjemniejsze. No i ta faktura papieru….

  3. Arek Gmurczyk pisze:

    Oj tak faktura papieru to piękna sprawa. Najbardziej lubię jedwab

  4. Ewelina Drzymała pisze:

    Pewnie ze wywolujemy- to namacalna pamiatka na lata :) Ja z moim narzeczonym co roku wybieramy najpiekniejsze zdjecia i wywolujemy w formie ksiazki- jako sprawozdanie z kazdego roku spedzonego razem.

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Zadumy chwila

Październik 18, 2014

zdjęcia ślubne plock

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Możesz skomentować ten wpis również w bardziej tradycyjny sposób:

Informuję, że kopiowanie jakichkolwiek elementów tej strony, w tym zdjęć, tekstów i innych elementów graficznych w celu wykorzystania ich w całości, części lub w dowolnej formie zmodyfikowanej w jakichkolwiek publikacjach elektronicznych, na stronach internetowych, lub innych formach, bez uprzedniej pisemnej zgody Autora Arkadiusza Gmurczyka jest zabronione i nie wyrażam na nie zgody. W przypadku ich bezprawnego użycia będę dochodził swoich praw na drodze sądowej. Dane zamieszczone na stronie nie stanowią wiążącej oferty jakichkolwiek usług. Dane te mają wyłącznie charakter ogólnoinformacyjny. W celu zakupu zdjęć oraz uzyskania pozwolenia na ich wykorzystanie proszę o kontakt pod numerem telefonu 503 575 831 lub wiadomość @. Dziękuję za poszanowanie efektów mojej pracy :)


wedding photography