Dziś mała zajawka pierwszego z najważniejszych momentów w życiu przesłodkiego Daniela. Na relaxie, bez tremy 😉 tuż przed Chrztem Świętym, który odbył się w Kościele Najświętszej Maryi Panny Matki Pięknej Miłości w upalnej tego dnia Warszawie. Za jakiś czas zaproszę Was od obejrzenia całego reportażu. Dowiecie się o nim jako pierwsi zapisując się do subskrypcji bloga tuż pod zdjęciem-wystarczy wpisać @ 🙂

‘Reportaż’
Don’t worry be happy! Zapowiedź Chrztu Świętego Daniela
13 lipca, 2015Coś co sprawia, że jestem szczęśliwy
12 kwietnia, 2015Sprawia mi ogromną frajdę być z ludźmi w ich najważniejszych chwilach w życiu. Co prawda to ogromna odpowiedzialność bo większość z tych momentów po prostu nie da się powtórzyć ale i niesamowite zadowolenie kiedy ponownie możesz powiedzieć „udało się”. Nie spieprzyłem. Podchodzę do tego bardzo emocjonalnie, jak najbardziej ambicjonalnie i „chyba” trochę jestem od tego uzależniony-chyba 😉 . Tak czy siak bardzo dobrze mi z tym. Mało tego, czuję się dzięki temu szczęśliwy i dzięki temu chcę być jeszcze lepszy w tym co robię.
To niesamowite bo ktoś obdarza Cię zaufaniem, którego po prostu nie możesz zawieść. A jeśli ten ktoś zadzwoni kiedyś ponownie to co tu dużo gadać-możesz być dumny 😉
Blisko 3 lata temu fotografowałem ich, ślub i wesele. Dziś spotkaliśmy się ponownie przy okazji Chrztu Świętego ich syna. W ramach małej zapowiedzi jedna, jeszcze ciepła klatka z kościoła Świętego Wojciecha w Płocku. Sylwia, Marek i uroczy Bartosz. CDN.
Pod budynek w którym znajdowała się jego garderoba na terenie Warsaw Challenge podjechał wychylony do pasa przez okno samochodu niczym 2Pac na swoich teledyskach. Zanim ochrona zdążyła cokolwiek zrobić nie bacząc na zgromadzony przed budynkiem tłum pośpiesznie wyskoczył z auta po czym ruszył w kierunku oddalonej o około 100m bramy przez którą chwilę wcześniej wraz ze swoją ekipą wjechał na teren festiwalu. Nie pytając nikogo o zdanie stanowczym tonem poprosił służbę porządkową o wpuszczenie wszystkich stojących pod ogrodzeniem osób-„To moi fani! Wpuście ich tu”. Chwilę później po lekkiej konsternacji organizatorów nie przejmując się sporym spóźnieniem stwierdził, że nastał najlepszy czas….na modlitwę przed koncertem. Poprosił o zdjęcie z głów czapek, rozłożył na bok ręce i zaprosił obok siebie do utworzenia koła gęstniejący zaskoczony tłum organizatorów, artystów i fanów zaciekawionych niespodziewaną przez nikogo akcją. Chropowaty, pełen emocji, jedyny w swoich rodzaju głos zabrzmiał: Let us pray. Lord Jesus… jak z kasety, niesamowicie, wręcz abstrakcyjnie a jednak. Magia.
W ten oto wyjątkowo sposób rozpoczął się pierwszy w historii koncert DMX w Polsce, który miałem nieukrywaną przyjemność fotografować. Kilkanaście lat temu z wypiekami na twarzy kupowałem jego kasetę „Flesh of My Flesh, Blood of My Blood”…wczoraj zawstydziłem się jak przeszczęśliwe zaskoczone dziecko kiedy DMX zajarany szybkostrzelnością mojego aparatu (którą usłyszał jak robiliśmy sobie selfie z rąsi 😀 ) poprosił o mój sprzęt po czym przez kilka sekund, ku uciesze swojej oraz sporego kibicującego mu tłumu (wczuwając się przy tym nieziemsko)-zaczął robić mi zdjęcia. Jeśli ktoś z Was był tam i jakimś cudem zarejestrował tą sytuację to byłbym niesłychanie wdzięczny za kontakt 😉
Show wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju ale to najlepiej oddadzą fotografie, które pokażę Wam tu za jakiś czas. Obawiam się, że będzie ich dużo. Newsletter poinformuje Was o pojawieniu się ich na stronie, zapraszam do subskrypcji.
Biegowa inauguracja Molo Cafe w Płocku
9 maja, 2014Wczoraj wieczorem wspólnie z Miejskim Zespołem Obiektów Sportowych w Płocku otworzyliśmy biegowo Molo Cafe. Ponad 120 Night Runnersów, dużo pozytywnej energii, konkursy z nagrodami, indywidualne biegi z drabiną po molo 😉 , rozgrzewka prowadzona przez Płocką Akademię Jogi, pamiątkowe zdjęcia, tradycyjna piątka dookoła sobótki i poczęstunek w mistrzowsko położonej kawiarni, którą opuściliśmy po godzinie 23… 😀
Zapraszam do obejrzenia fotoreportażu oraz do dołączenia do naszej grupy. Spotykamy się od 63 tygodni w każdy czwartek o godz. 21:00 na molo, bez względu na pogodę. Dla osób które chciałyby zacząć swoją przygodę z bieganiem specjalna grupa marszo-biegowa 🙂
„Jestem rodowitym płocczaninem i jestem z tego bardzo dumny.” Właściwie to w tym momencie mógłbym zakończyć już jakikolwiek dodatkowy komentarz do tych zdjęć ale w tym przypadku zdecydowanie należy się więcej. Janusz Radgowski, który podczas dzisiejszej rozmowy ze mną na trasie swojej wyprawy wypowiedział powyższe zdanie na wózku inwalidzkim jedzie z Krakowa do Sopotu. Celem „Zdobędę swój Mount Everest” – na wózku przez Polskę jest pomoc w leczeniu niepełnosprawnego Czarusia ale również pokazanie wszystkim ludziom, że osoby niepełnosprawne mają takie same możliwości jak osoby zdrowe.
Mieszka w Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie w powiecie płockim. Porusza się na wózku, ma amputowaną nogę. Żyje z przeszczepioną nerką, choruje na cukrzycę, nie widzi na jedno oko a na drugie w 40%. Mimo swojego bagażu schorzeń jest bardzo pogodnym człowiekiem. Dziś dojechał do Płocka. Z wielką przyjemnością w biegu, na rowerach i motorach towarzyszyliśmy mu w jego podróży. Poniżej kilka zdjęć robionych w biegu. Dosłownie.
Więcej o niesamowitym Januszu i jego akcji możecie przeczytać w artykule, który napisałem na stronie Night Runners Płock są tam też linki do innych publikacji o tym niesamowitym, sympatycznym człowieku.
Ważna sprawa. Janusz w dalszą część trasy rusza jutro (środa 07.05.14r) rano ok 8.30 z okolic Orlen Areny-z miejsca upamiętniającego wizytę papieża. Biegnę z nim do granic miasta, jeśli macie możliwości wpadajcie będzie raźniej. Można biec, jechać na rowerze, motorze albo po prostu przyjść przybić pionę i życzyć chłopakowi szerokiej drogi. Warto też pamiętać o tym że Janusz zbiera środki na leczenie niepełnosprawnego Czarusia, będzie miał ze sobą skarbonkę jeśli macie możliwość warto ją zasilić.
















