Sesję ślubną Moniki i Józka w naszych pięknych Tatrach będę wspominał jako jedną z najbardziej wymagających (znowu?!) ale i przyjemnych, którą miałem ogromną frajdę w tym roku wykonać. Druga z tegorocznych wizyt nad Morskim Okiem była jednak ciut dłuższa i wyższa
. Zaczęliśmy dość standardowo w Dolinie Rybiego Potoku u stóp Mięguszowieckich Szczytów, których okolice jak później się okazało były finałem naszego pleneru. Nie mam w tym momencie za bardzo słów, którymi byłbym w stanie opisać emocje, które towarzyszyły mi tego dnia. Moniko-Józku-Skibku-dzięki raz jeszcze! Tym razem nie będę już pisał jak było fajnie, jak było miło bo jakoś nie potrafię w tym momencie wyrazić tego słowami-niech zrobią to za mnie fotografie i film, którego jeśli jeszcze nie widzieliście serdecznie Wam polecam. Dziś część pierwsza galerii za jakiś czas jeśli będzie się podobało-odsłona druga.














Wideo kulisy tej sesji (zapowiedź) zobaczycie np. tu:
Być może zainteresuje Cię również:
- Sesja ślubna w górach. Morskie Oko i Czarny Staw Making Of Monika i Józek góry kochają jeszcze bardziej niż ja i widać to na każdym kroku...
- Plener ślubny Warszawa. Wideo zapowiedź Dziś ponownie filmowo. Przed Wami krótkie video making of z ostatniej sesji ślubnej w Warszawie...
- Plener ślubny w Toruniu czyli uważaj na Ciasnej. W połowie sierpnia wspólnie z Justyną i Radkiem wybraliśmy się do pobliskiego Torunia w poszukiwaniu...
- Plener ślubny na warszawskiej Pradze. Justyna i Adam zapowiedź reportażu ślubnego. Z Justyną i Adamem spotkaliśmy się we wtorkowe przedpołudnie na warszawskim Ursynowie. Plan działania prosty,...
- Plener ślubny pod żaglami Druga i trzecia część zdjęć z letniego pleneru ślubnego Ani i Rafała z żaglami i...
Najsłodsze są te marzenia, które sie spełniają!!!! Cudowny plener, cudowne zdjęcia i przygoda, której wspomnienie będzie rozświetlac nam dni
Marzyliśmy o tej sesji. Nie mogliśmy trafic lepiej. Widac, że kochasz to co robisz, efekty mówią same za siebie.
Dzięki za to!
Ps. Pisałam już, że wszystkim opowiadam o tej sesji??? Jak wysoko było i ile sprzętu „na plecach przyszło”??? A to że dla nas!!!!! przejechałes pół Polski??? I że nie było słowa skargi z Twojej strony. Jak nie pisałam, to właśnie nadrabiam. O profesjonalizmie nie bedę pisac nic – to widac! Tylko słówko o niesamowitej energii i atmosferze którą wpowadziliście. Dzięki niej te dwa wspólnie spędzone dni dłuuuuuuuugo nie zbledną w naszej pamięci!
Powodzenia we wszystkim co robisz! Monika i Joseph.